Komputer mi wariuje. Na poważnie. Coś mu wlazło do środka i rozrabia... Coś złośliwego. Biedny mój lapek, strasznie biedny.
Ja też biedna... Bo co, jak co, dużo rzeczy umiem zrobić sama, naprawić lampkę, powiesić karnisz, zagipsować dziury, pomalować ściany, wypuścić na wolność żabę, zakopać zdechłego jeża, pobielić drzewka, ale jeśli idzie o informatykę, to jak prawdziwa blondynka "lajkonik w tych sprawach jestem". Czarna magia w białych trampkach... Bezradna jak dziecko, wstyd. Oszem umiem korzystać z dobrodziejstwa tej technologii, z tym, że instalowanie tych wszystkich rzeczy, oprogramowania itp... No comprende amigos... Zawsze robił to za mnie ktoś inny, tata, brat, koledzy... Jak mi się przed chwilą coś z napisem "trojan" pojawiło, to spanikowałam. Tyle wiem, że to jest "ZŁO", wszystko wyłączyłam i złapałam za telefon... Słonko moje - ratunku!!! Słonko uspokoiło, pomoże... Jakiż on ma głos, nawet taki zmęczony... Mogłabym tego mruczenia słuchać bez końca... Bo takie coś ma w w sobie ten głos, co sprawia, że jakaś taka dziwna siła wibruje mi w całym ciele... Ja chyba też złapałam wirusa, miłość mnie dopadła... Mnie i mój system najwyraźniej też. Gorzej, że mojego Rycerza Technologicznego męczy teraz takie wredne przeziębienie... Nic to, on mnie, ja jego, poratujemy się jakoś...
Log Off...
Ja też biedna... Bo co, jak co, dużo rzeczy umiem zrobić sama, naprawić lampkę, powiesić karnisz, zagipsować dziury, pomalować ściany, wypuścić na wolność żabę, zakopać zdechłego jeża, pobielić drzewka, ale jeśli idzie o informatykę, to jak prawdziwa blondynka "lajkonik w tych sprawach jestem". Czarna magia w białych trampkach... Bezradna jak dziecko, wstyd. Oszem umiem korzystać z dobrodziejstwa tej technologii, z tym, że instalowanie tych wszystkich rzeczy, oprogramowania itp... No comprende amigos... Zawsze robił to za mnie ktoś inny, tata, brat, koledzy... Jak mi się przed chwilą coś z napisem "trojan" pojawiło, to spanikowałam. Tyle wiem, że to jest "ZŁO", wszystko wyłączyłam i złapałam za telefon... Słonko moje - ratunku!!! Słonko uspokoiło, pomoże... Jakiż on ma głos, nawet taki zmęczony... Mogłabym tego mruczenia słuchać bez końca... Bo takie coś ma w w sobie ten głos, co sprawia, że jakaś taka dziwna siła wibruje mi w całym ciele... Ja chyba też złapałam wirusa, miłość mnie dopadła... Mnie i mój system najwyraźniej też. Gorzej, że mojego Rycerza Technologicznego męczy teraz takie wredne przeziębienie... Nic to, on mnie, ja jego, poratujemy się jakoś...
Log Off...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz