Zdałam sobie sprawę, że jestem potwornie zmęczona. Zmęczona, zła i zaczynam być tak nieznośna, że mam dosyć sama siebie. Depresja jakaś się przyplątała, czy co? Jakby uszło ze mnie całe powietrze, taki bezkształtny, bezwładny, ospały i smutny twór zamiast mnie. Do ludzi mi się nie chce, słodyczy mi się nie chce, ani wina mi się nie chce, nic, nic, absolutnie NIC mi się nie chce, a to nie dobrze. Nie mam sił i nawet nie chce mi się ich mieć. Nic, nic, nic... może tylko przytulić się i zapomnieć o świecie, na tak długo jak się da. Tylko i aż tyle.
A już na pewno na 16 godzin do pracy mi się nie chce... Niech ktoś mnie pozamiata na szufelkę.
Potrzebuję czegoś pozytywnego, takiego ładunku energii... Ale nie chce mi się szukać na siłę. Albo się trafi, albo trzeba się będzie wbrew sobie wyczołgać z tego dołka. Ble, ble, ble, strasznie nudne to co teraz wypisuję, nudne i brzydkie takie. Czasami jednak mogę, w końcu człowiekiem jestem podobno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz