piątek, 2 kwietnia 2010

Tabu

Tabu. Zasada. Reguła. Prawo. Świętość. Zmowa milczenia. Cenzura.

Tabu..

Taboo... Mistyczny sekret... I moja paląca żywym ogniem ciekawość. Pierwszy stopień do piekła, zapewne... Żądza wiedzy. Łamanie zasad. Łamanie stereotypów.Profanacja... Łamanie tabu.

W wielu kulturach, społecznościach, relacjach... łamanie tabu wiąże się z napiętnowaniem, z wykluczeniem, z lękiem i izolacją.

Dla mnie jednak tabu, temat tabu, jest jak święty gral, jak złote runo, jak mistyczny sekret, którego siła pociąga tak mocno, że nie ważna jest cena jaką przyjdzie zapłacić za swą śmiałość... Niezależnie od rezultatu. Zwłaszcza gdy tabu pojawia się w związku. Nie daje mi spokoju. Dla mnie po prostu nie ma tabu w tak bliskiej relacji. Nie ma tematu na który nie mogłabym rozmawiać. Choć może i są pewne mroczne zakamarki, w które lepiej się nie zapuszczać, to mimo wszystko wiem, jak bardzo są one intrygujące. Nie muszę sięgać głęboko... Nie muszę wiedzieć absolutnie wszystkiego. Jednak zamknięta furtka kusi o wiele bardziej niż uchylone wrota. Co skrywa ten tajemniczy ogród? Chcę wiedzieć. Muszę wiedzieć, mieć choć nikłe, choć mgliste pojęcie.

Tajemnice rodzą podejrzenia, nieufność, demony. Mam zdecydowanie zbyt bujną wyobraźnię.

Tabu. Odsuwane na skraj świadomości, niewypowiedziane słowa, ucięte, urwane wpół słowa tematy...

Tabu. Ekscytuje, nie daje spokoju... Kusi.

Brak komentarzy: