czwartek, 22 kwietnia 2010

Up and down

Humorzasty roller coster, przez ostatnie kilka dni syczałam jak wściekła na wszystko co się rusza, mając jednak świadomość tego co się dzieje oszczędziłam, mam nadzieję, moje najbliższe otoczenie odseparowując się od niego.
Wczoraj było ponuro, źle i strasznie, dziś jest kurde pięknie. Ot tak. Choć głowa boli, na dworze ostatnie (mam szczerą nadzieję, że ostatnie) zimowe tchnienie, no i na jeszcze parę rzeczy mogłabym sobie uczciwie ponarzekać, to już jest dobrze.
Zawodowo znów emocje… Coś wisi w powietrzu i trzeba się zmobilizować… Szczerze ufam też, że w tym tygodniu zakończy się żałobna passa…

Brak komentarzy: