Mój optymizm został po raz kolejny wystawiony na ciężką próbę. Nie wiem ile razy tłumaczyłam sobie ten prosty fakt, wiem jednak, że muszę chyba użyć większego młotka by to sobie wbić do głowy.
Faceta NIE zrozumiesz.
Można z nim rozmawiać, można z nim spędzać czas, można z nim spać, jeść, żyć, śpiewać, tańczyć, śmiać się i płakać, można go wyczuwać, łapać itp, itd, ale zrozumieć?!? No nie da się.
No bo powiedzcie mi ludzie, czy można zrozumieć, że coś co przed minutą było dla niego białe po chwili jest czarne? Okropnie mnie irytuje takie wykręcanie kota ogonem.
Ehhh... Co by nie wyżywać się na bogu ducha winnych pozostałych przedstawicielach tej zakręconej płci (mimo, że wileu, oj wielu się to należy) żegnam na dziś.
2 komentarze:
Ten wpis jest prawdziwy, ale o złej płci. Facetów można zrozumieć banalnie łatwo, bo nasza konstrukcja jest prosta jak konstrukcja cepa. To kobiet, ich bezustannych zmian zdania, nieprzemijających wahań nastroju i absolutnego, absurdalnego braku zdecydowania w prawie żadnej kwestii nie można żadną miarą pojąć, Miss Admiral.
Oj, My Captain, czy ja znowu taka zmienna jestem? Jak ustalę sobie kurs to go trzymam niezależnie od okoliczności.
No ale jak ktoś nie wie czego chce, czego oczekuje od siebie, życia, partnera, to faktycznie zaczyna się horror, niezależnie od płci.
Prześlij komentarz