wtorek, 15 września 2009

Retrospekcja

Już w XIX wieku poeta Tadeusz Żeleński-Boy skwitował największy problem ludzkości „Z tym największy jest ambaras, Żeby dwoje chciało na raz”. Święte słowa, nie straciły na aktualności przez kolejne stulecia.
Przekonałam się o tym kolejny raz. Okazało się, nie tak łatwo pozbyć się mnie z pamięci, co samo w sobie pieści moje ego, lecz w tej chwili okazane zainteresowanie, nie jest mi miłe.
Pół roku temu byłabym w niebo wzięta. Pozostawałam pod wpływem bardzo silnej i niezbyt zdrowej fascynacji toksycznym mężczyzną. Pięknie lawirował między prawdą a fałszem, z mistrzowską gracją manipulował emocjami. Byłam świadoma tej gry, znałam prawdę, jednak nieodparty urok , błyskotliwość i chemia oślepiały. Kilka miesięcy rozstroju osobowości zmęczyło mnie jednak. Sporo czasu zajęło mi wytłumaczenie sobie samej, że zgoda na taki układ wcześniej, czy później, skończy się dla mnie fatalnie. Wszystko zwolniło. Ciszę jak zapadła między nami z rzadka przerywały delikatne zaczepki, z obydwu stron. Niezgranie w czasie i przestrzeni odseparowało nas, byłam o tym pewna. Teraz, w chwili, gdy jestem przekonana, że nie życzę sobie przypaść mu do gustu, on znów jest w zasięgu. Czeka, roztacza swój czar…
nic się nie zmieniłeś, ale prawda jest taja, że już nie jesteś spełnieniem moich snów. Nie możesz mi zaoferować niczego czym byłabym zainteresowana… Mogło być pięknie, lecz żegnam Cię bez żalu. Wiem, że poradzisz sobie doskonale...

2 komentarze:

Unknown pisze...

No!
Aż się prosi wkleić tu cytat, można i podesłać rzeczonemu kawalerowi na pożegnanie od Joasi ;-)

"Żegnam Cię, aniele; wziąłem cię z przyjemnością, opuszczam bez żalu: może jeszcze wrócę do ciebie. Tak toczy się świat. To nie moja wina"

Miss Admiral pisze...

Cały Valmont :)