niedziela, 9 września 2012

Noce pełne smaku...

Jakoś nigdy nie byłam nocnym podjadkiem i nie uskuteczniałam napadów na lodówkę w porze snu. Owszem bywało, że jadałam późno, ale nie robiłam nocnych wycieczek w stronę kuchni.
Jako, że teraz mam kilka godzin w nadmiarze, do tego nocnych, postanowiła zrobić coś, czego jeszcze nie robiłam, zaszaleć w kuchni o piątej nad ranem.
Moje kochani śpi sobie smacznie, być może teraz jeszcze smaczniej, bo w piekarniku rośnie właśnie ciasto czekoladowe i zapach jaki unosi się po domu jest wybitnie słodki. Mam nadzieję, że i ciasto takie będzie. W sam raz do niedzielnej porannej kawy.




I pomyśleć, że na początku ciąży jadłam wyłącznie ostre i pikantne potrawy... zajadałam się antipasti.

Brak komentarzy: