Stuknęła mi trzydziestka. W grudniu 2011. Nie zrobiło to na mnie jakiegoś fenomenalnego wrażenia, nie poczułam się wcale staro, nie była to jakaś magiczna granica... Wręcz mogę powiedzieć, że czuję się na mniej niż mam. Po urodzinach nie czułam się jakoś szczególnie inaczej, a raczej nie czułabym się, gdybym wówczas nie otrzymała najpiękniejszego prezentu w życiu. Nie ma to jednak nic wspólnego z wiekiem.
Mój związek z eR od początku był budowany szczerości, zaufaniu i przede wszystkim na wspólnych priorytetach, a jednym z nich jest rodzina. Choć różnimy się bardzo, to jednak pragniemy tego samego. I temu pragnieniu wyraz dał mój kochany w moje okrągłe urodziny.
Tak, tak, chcę, chcemy i nie czekaliśmy długo na efekt. Widać to był idealny moment, choć życie nas nie rozpieszczało i byliśmy w trakcie dużych zmian zawodowych... Jestem w ciąży i mój świat zmienia się z tygodnia na tydzień. Dni mijają szybko, miesiące również, to już trzeci trymestr leci i ubywa go szybciej niż tych pierwszych tygodni...Cały ten rok jest pełen olbrzymich zmian na każdym polu. Dziecko już teraz wniosło w nasze życie o wiele więcej niż się spodziewałam... Naprawdę takiego trzydziestego roku się nie spodziewałam... a do 31 urodzin zostało mi jeszcze kilka miesięcy, które zapowiadają się nie mniej interesująco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz