Jego jeden promień -
moje ciało zmienia kształt
Mam w oczach ogień i języki dwa
A kiedy całuję pozostaje tylko silny ślad.
Spijam jego srebrne łzy gdy spisz i gdy nie patrzy nikt
Obrastam w sine łuki.
To co tak dobrze znasz za dnia - Kobiety smak
W nocy jest jadem jaszczurki"
fragment piosenki Pati Yang - Jaszczurka
Dlaczego dziś ten tekst... Bo mam w sobie ogień, zły ogień, który buzuje, ogień, który jest nieugaszony, ogień, który spala mnie do cna, który wije się pod skórą, parzy, rani, boli...
Ogień. Najgorsze jest to, że wiem, że nic nie jest w stanie ugasić go na stałe. Nic, nigdy... Ulgę może przynieść tylko cierpliwość, tylko czas, przygaszę ten żar, na chwilę, jeśli skupię się i wytrzymam dostatecznie długo, choć kilka dni... W końcu mi się uda, zanim spłonę...
Atopia, to naprawdę żywy płomień pod skórą, szkarłatny rumień, okropne pieczenie i kłócący ból przy każdym, nawet najlżejszym muśnięciu tego chorego miejsca.
Najgorzej jest nocą, gry płomień buzuje tak silnie, że odbiera sen... Nawet gdy zmęczenie weźmie na moment górę, znów tonę w płomieniu i budzi mnie żar.
Atopia... przez nią czasami czuję się jak jakiś potępieniec palony żywym ogniem... Ifryt, dziecko ognia...
Boli. Boli ciało, ale jeszcze mocniej cierpi dusza...
Muszę wytrzymać. Choć cierpię. Choć nie mam już sił, to nie mam też wyjścia. Nawet jeśli już się wypalę, to jak feniks, zmartwychwstanę na nowo, by na nowo spłonąć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz