piątek, 12 listopada 2010

Ktoś się nie bał i zaj..ał.

Jakże niepomierne było moje zdziwienie, gdy po trzech dniach nieobecności w pracy odkryłam, że bezczelnie gwizdnięto mi łyżkę do herbaty. Niby nic, ale no sami przyznajcie, że to dosyć osobista rzecz. Ja rozumiem długopis, ołówek, czy inny zszywacz, w końcu praca biurowa, ale moja własna, osobista łyżeczka?! Z szuflady?
Przychodzę ja sobie do biura, jako, że jest to dzień nietypowy, piętek między weekendowy, że tak to ujmę, a ja mam i tak ekstra robotę, to już bez marudzenia zaoferowałam się, że przyjdę, a reszta niech korzysta ze swobody. Zrobiło mi się jednak co nieco dziwnie, gdy otwieram z klucza swoją szafkę (żeby nie było, klucz leży wśród spinaczy, a więc nie szczególnie zakamuflowany, od pro forma), skonstatowałam lekki bałagan w szufladzie pełniącej rolę spiżarki, ale uradowana wydobyłam z jej dna paczkę płatków owsianych. Ha, wiedziałam, że mam coś do jedzenia! Uszczęśliwiona faktem, że nie grozi mi już śmierć głodowa przesypałam zawartość saszetki do kubanka  i szukam łyżeczki… Szukam… Jest nóż, jest widelec, no a łyżki ani widu. Wszystkie inne szpargały są, więc nie ma opcji, żebym ją zostawiła na zmywaku. Skonfundowana, że przyjdzie mi jeść płatki nożem i widelcem podeszłam do czajnika… I widzę! Jest! Moja łyżeczka tkwi w kubku koleżanki… Nie pożyczałam jej na pewno, wychodziłam z pracy szybko i wszystkie moje graty zamknęłam na klucz.
Smutne to. Ciekawe, czy mi się przyzna w poniedziałek… Czy też muszę zwyczajem mojego taty podpisać własne sztućce??? Śmiałam się kiedyś z niego, że miał podpisane długopisy. Teraz go rozumiem. Gdyby nie to, że biuro zaopatruje mnie w przyrządy do pisania to pewnie musiałabym podtrzymać tradycję.
Płatki zjadłam widelcem, dałam radę.
Też macie takie biurowe „pożyczanki”?

2 komentarze:

nierozważna romantyczka pisze...

U mnie w biurze są służbowe kubki, talerze, sztućce,szklanki... itd :) więc takich opcji nie mam...ale mam nadzieję, że nikt z mojego laptopa nie korzysta, kiedy wychodzę z pracy :P

Miss Admiral pisze...

To powiem Ci - ciesz się, bo ludzie to bezczelni są. Moja łyżeczka została uprowadzona, a że wciąz zapominam o przyniesieniu nowej to kawę mieszam widelcem. To musi ciwkawie wyglądać z boku.