piątek, 5 listopada 2010

Kamera... Akcja... Życie!

Pomysł wcale nie nowy, siedzi mi w głowie od lat, podzieliłam się nim już z niejedną osobą i obawiam się, że niebawem ktoś mnie ubiegnie i zrealizuje ten zamysł przede mną…
Chodzi o film, taki dość szczególny. Jak do tej pory nie spotkałam się z czymś takim, a byłoby ciekawe. „Dzień z życia”, kręcony na żywo kamerami, które na stałe umieszczono wokół nas. Taki „Big Brather” zwykłego człowieka powstaje przecież codziennie, na każdym kroku, bez przerwy. Scenariusz jest taki:
Ja.
Wstaję rano, szykuję się do wyjścia i w tym momencie mam jeszcze zapewnioną względną prywatność, ale to jej ostatni moment…
Kamera… Akcja!!!
Wychodzę z domu, już przy klatce łapią mnie kamery monitoringu budynku.  Idę przez osiedle, pewnie wchodzę w niejeden kadr. W metrze, na stacji łypią na mnie kamery z każdego kąta, wiadomo gdzie wsiadłam, gdzie wysiadłam. Jadę. Nie wykluczone, że i tu jestem filmowana, wiem, że w niektórych autobusach są na stałe kamery… Kolejne ujęcie, wychodzę z metra, kamery uliczne śledzą ruch pojazdów, ale jako pieszy na pasach znajdę się na kilku kadrach. Kręcimy dalej, mijam bankomat, kilka oddziałów różnych banków, zewsząd zerkają ukryte kamery. Idę dalej, mijam ambasadę, zapewne i tutaj nie jestem niewidzialna. Zbliżam się do budynków mojej „fabryki”. Tak naprawdę może to być każde nowoczesne biuro… Tutaj mogę już zapomnieć o swobodzie, wiadomo którym wejściem wyszłam i kiedy. Przez cały dzień ślizgają się po mnie szklane spojrzenia, wiadomo o której, gdzie i po co się przemieszczam… Z biura do biura, do bufetu, do toalety, z czajnikiem do dystrybutora… I tak cały dzień. W końcu wychodzę i scenariusz drogi się powtarza, może jeszcze dodamy kilka ujęć ze sklepów, w których robię zakupy, czy to spożywcze, czy ubraniowe, albo kilka minut z banku, czy kamer ochrony na sąsiednich budynkach… Wieczorem, jeśli idę na miasto znów kręcimy. W pubie, restauracji, klubie, uśmiech, ujęcie numer 258… Wszędzie szklane oczy.
I tak aż do chwili gdy na powrót przekroczę próg mego domu. Tutaj film się urywa… Kamery ślepną… Mam nadzieję…

2 komentarze:

nierozważna romantyczka pisze...

oj, nie wiem, czy bym chciała, żeby kamery rejestrowały dzień z mojego życia :) ale pomysł dobry... teraz do dzieła!

Miss Admiral pisze...

Mam pomysł na kolejne kadry, z monitoringu pieszych :) natchnął mnie pomysł Policji z Legionowa.