Jako, że wciąż zmagam się z atopią, to przez dłuższy czas będę działała na dopingu, a w zasadzie na antydopingu. Niby to nic takiego, ot jeden proszek dziennie, na noc, działa 24 godziny, a jednak mała tabletka kopie jak wściekły byk. Koniec końców chcąc podreperować stan skóry muszę poświęcić coś w zamian.
Leki antyhistaminowe są wbrew pozorom bardzo agresywnymi środkami. Większość z nich powoduje ospałość, suchość błon śluzowych, upośledza reakcje psychofizyczne, jak choćby opóźnia refleks, nie należy po nich prowadzić pojazdów, ani wykonywać czynności precyzyjnych. Bonusowo środki antyhistaminowe wzmagają działanie środków uspokajających, przeciwbólowych i przeciwuczuleniowych. Pełen odlot... slow down… log off…
I bądź tu człowieku mądry, skoncentruj się, pracuj, myśl logicznie… Nie dość, że czuję się jak leniwiec, to jeszcze nie mogę się wspomagać kawą ani innymi środkami pobudzającymi. Sączę zatem wodę mineralną i marzę o caffe latte. W weekend jeszcze jakoś to szło, przespałam po prostu uderzenie leku, ale dziś jest mi ciężko, a w zasadzie to nie, nie ciężko, a po prostu, absolutnie, kategorycznie i totalnie wszystko jedno. Bo chce mi się spać.
Za to łatki powoli gasną, znikają…
2 komentarze:
To tak samo jak u mnie.Tyle że latki u mnie nie znikają.... :(
Cierpliwości. Polecam kąpiele w emolientach i wspomaganie maściami. Dużo zdrówka życzę!
Prześlij komentarz