piątek, 11 czerwca 2010

macierzyństwo po polskiemu

Polityka prorodzinna w naszym państwie to temat bardzo lubiany i popularny. Obrona życia poczętego, okna życia dla niechcianych noworodków, becikowe. A wszystko to by nasz naród, dumny i piękny nie wyginął. Naród dumny i durny w zasadzie. Bo o ile ochrona nienarodzonych i narodzonym ludzi jest tak ważna, o tyle stworzenie im minimalnych warunków do życia już nie jest tak istotne. Naturalnie życie staruszków jest równie cenne, bo dopóki emeryturę, czy rentę dostają, to ich wnuki i prawnuki mają szanse na zachowanie socjalnego minimum. Dlaczego? Ano dlatego, że ludzi w wieku lat 18-65 nie chroni tak naprawdę żadne prawo, wszystko to jest pic na wodę. Walczyć o swoje prawa w sądzie pracy można jak ma się co najmniej kilka tysięcy złotych na adwokata. Gdy zostaje się bez środków do życia rzadko ma się takie pomysły. Żeby zapewnić byt dzieciom, których potrzeby z wiekiem rosną rodzice muszą stosować niezwykle wymyślne techniki przetrwania na rynku pracy. Niby kobiety ciężarne są prawnie chronione. Guzik prawda. Znam osobiście kilka przypadków gdy kobiety będące nawet w połowie ciąży, gdy nijak nie da się jej zaprzeczyć, traciły pracę. I nic to, że chciały pracować, że miały motywację większą niż kiedykolwiek, bo muszą zarabiać na rodzinę, że wcale nie marzą o długim odchowywaniu potomka i po paru miesiącach góra chcą znów wrócić do ludzi, do życia i do pracy. Tacy pracownicy są jak najbardziej oddani firmie, robią co robić mają i nie marudzą, bo odpowiadają nie tylko za siebie. Nic to jak pisałam. Paniom z brzuchem dziękujemy i życzymy zdrowia. Pół biedy jeśli ich partner, czy rodzina jest w stanie utrzymać mamę i maleństwo, wówczas spada na kobiety jedynie stres, upokorzenie, gniew i wstyd. Żądna z rzeczy nie zalecana przy stanie błogosławionym. Zwłaszcza stres i gniew, często podświadomy, na to noszone pod sercem dziecko, przez które pracę straciły. Fakt, często te ciąże nie są planowane, bo kobiety mając świadomość zagrożenia utraty pracy rzadko świadomie decydują się na macierzyństwo. Jedna na dziesięć może sobie pozwolić na taki komfort i to wyłącznie dzięki pensji męża, bo nie swojej. Strasznie smutna ta nasza Polska rzeczywistość. Ta obłuda i to wyssane z mlekiem matki kombinatorstwo. Bez niego człowiek nie ma szans.

Brak komentarzy: