Na pewnym portalu społecznościowym moi znajomi zaczęli przyłączać się do grupy nawołującej do szeroko pojętej tolerancji religijnej. Piękna idea, szczytna idea, idea cholernie niebezpieczna.
Tolerancja to bardzo interesujący temat. Generalnie jestem za. Jestem otwarta na ludzi i szanuję ich wiarę oraz poglądy, nawet wtedy gdy się z nimi nie zgadzam. To, że ktoś ma określone zdanie na jakiś temat jedynie wzbogaca go w moich oczach. Oczywiście jest tak wówczas, gdy możemy odbyć ciekawą dyskusję bez przeciągania rozmówcy na swoją stronę za wszelką cenę. Na tym polega tolerancja, na akceptowaniu innego zdania. Nie ma jednak mowy o tego typu relacji, gdy jedna strona tej wolności nadużywa i stara się narzucić swoją wolę.
Jako, że nie jestem zwolenniczką religii muzułmańskiej doszło do konkretnej wymiany zdań. Nie opieram swojego poglądu na podstawie teorii, prasy, literatury, czy kinematografii. Tak się składa, że miałam w swoim życiu okazję nieco bliżej poznać tą kulturę i niestety większość jej przedstawicieli to osoby, których ideologia jest dla mnie nie do zaakceptowania. By być obiektywną zapoznałam się bliżej z tematem zadałam sobie trud by poznać tą religię, przeczytałam Koran, choć w wielu miejscach nawołuje on do dobrego traktowania kobiet, to jednak stawia je znacznie poniżej w hierarchii wartości, a miejscami zezwala na takie rzeczy:
"A wobec tych spośród waszych kobiet, które popełnią wszeteczeństwo, zażądajcie świadectwa czterech spośród was. I jeśli oni poświadczą, to trzymajcie je w domach, dopóki nie zabierze ich śmierć albo też póki Bóg nie przygotuje dla nich jakiejś innej drogi. (4:15) "
"Żony powinny być posłuszne, zachowywać tajemnice mężów swoich, gdyż pod ich straż niebo je oddało; mężowie doznający ich nieposłuszeństwa, mogą je karać, zostawić w osobnych lożach, a nawet bić je; uległość niewiast powinna dla nich być ochroną od złego z niemi obchodzenia się. (4:34)"
W zestawieniu z wiedzą o tym co faktycznie ma miejsce na porządku dziennym w społeczności muzułmańskiej, o tym jak odnosi się ona do innych nacji, ideologii i przede wszystkim kobiet, czy w końcu w zestawieniu ze znajomością Polskiego Kodeksu Karnego jeży mi to włosy na głowie.
Ustawa zasadnicza, Konstytucja, najwyższy akt prawny w naszym kraju, daje każdemu obywatelowi, nie, każdemu człowiekowi przebywającemu na terenie Polski wolność wyznania. Gwarantuje poszanowanie praw osobistych, w tym prawa nietykalności cielesnej i gwarantuje równość wobec prawa. Jako człowiek i jako kobieta czuję się zagrożona agresywną islamizacją europy. W Polsce kojarzymy muzułmanów z budkami od kebabów, widzimy ich na ulicy, czasem w sklepie, czy klubie, zawsze są to mężczyźni, zawsze w grupach i zawsze z jakimś szaleńczym błyskiem oku. Z rzadka i wyłącznie w ciągu dnia przemknie po mieście mniej lub bardziej osłonięta arabka. Ale to kwestia czasu by nastąpił przełom... Kwestia czasu, aż zacznie się ten sam problem co w Niemczech, Francji, Anglii, Belgii i wielu innych krajach europejskich. Kultura arabska, islamska początkowo traktowana tolerancyjnie, przychylnie, łagodnie, zaczyna agresywnie wypierać inne religie i obyczaje. Zamykane są sklepy, kilkusetletnie zabytki europejskie, zmieniają się urzędowe gmachy, nie wydaje się zgody na publiczne wystąpienia innych religii, bo takie jest teokratyczne prawo islamu.
Teokracja, to brak rozdzielności państwa od religii, prawa od religii, to jednolity spójny twór, który reguluje wszystkie płaszczyzny życia wyznawców. Wszystkie, od życia osobistego, rodzinnego, religijnego po obyczaje, prawo cywilne, karne, spadkowe. Wszystko dyktuje święte pismo, odstępstwo od niego jest odstępstwem od całej rzeczywistości, dziedictwa, mentalności, która rządzi tą nacją od pokoleń... Odstępstwo, jest hańbą, hańba zaś może być odkupiona jedynie krwią...
Wiem o czym piszę, doświadczyłam na własnej skórze nietolerancji ze względu na rasę i płeć. Muzułmanie doskonale umieją grać miłych, aż za miłych, uśmiechniętych, usłużnych, wręcz namolnych. Wie o tym każdy kto wyjechał na wakacje do krajów arabskich. Ale wakacje to tylko egzotyczne wspomnienia. Zupełnie inaczej zachowują się takie osoby w życiu codziennym, jako sąsiedzi, jako grupa etniczna, jako większość. W takich okolicznościach przyrody, cywilizowany człowiek zaczyna się bać.
Moje odczucia są subiektywne, nie spotkałam jednak osoby, muzułmanina, czy muzułmanki, która byłaby dla mnie dowodem na to, że może być inaczej.
Tolerancja to bardzo interesujący temat. Generalnie jestem za. Jestem otwarta na ludzi i szanuję ich wiarę oraz poglądy, nawet wtedy gdy się z nimi nie zgadzam. To, że ktoś ma określone zdanie na jakiś temat jedynie wzbogaca go w moich oczach. Oczywiście jest tak wówczas, gdy możemy odbyć ciekawą dyskusję bez przeciągania rozmówcy na swoją stronę za wszelką cenę. Na tym polega tolerancja, na akceptowaniu innego zdania. Nie ma jednak mowy o tego typu relacji, gdy jedna strona tej wolności nadużywa i stara się narzucić swoją wolę.
Jako, że nie jestem zwolenniczką religii muzułmańskiej doszło do konkretnej wymiany zdań. Nie opieram swojego poglądu na podstawie teorii, prasy, literatury, czy kinematografii. Tak się składa, że miałam w swoim życiu okazję nieco bliżej poznać tą kulturę i niestety większość jej przedstawicieli to osoby, których ideologia jest dla mnie nie do zaakceptowania. By być obiektywną zapoznałam się bliżej z tematem zadałam sobie trud by poznać tą religię, przeczytałam Koran, choć w wielu miejscach nawołuje on do dobrego traktowania kobiet, to jednak stawia je znacznie poniżej w hierarchii wartości, a miejscami zezwala na takie rzeczy:
"A wobec tych spośród waszych kobiet, które popełnią wszeteczeństwo, zażądajcie świadectwa czterech spośród was. I jeśli oni poświadczą, to trzymajcie je w domach, dopóki nie zabierze ich śmierć albo też póki Bóg nie przygotuje dla nich jakiejś innej drogi. (4:15) "
"Żony powinny być posłuszne, zachowywać tajemnice mężów swoich, gdyż pod ich straż niebo je oddało; mężowie doznający ich nieposłuszeństwa, mogą je karać, zostawić w osobnych lożach, a nawet bić je; uległość niewiast powinna dla nich być ochroną od złego z niemi obchodzenia się. (4:34)"
W zestawieniu z wiedzą o tym co faktycznie ma miejsce na porządku dziennym w społeczności muzułmańskiej, o tym jak odnosi się ona do innych nacji, ideologii i przede wszystkim kobiet, czy w końcu w zestawieniu ze znajomością Polskiego Kodeksu Karnego jeży mi to włosy na głowie.
Ustawa zasadnicza, Konstytucja, najwyższy akt prawny w naszym kraju, daje każdemu obywatelowi, nie, każdemu człowiekowi przebywającemu na terenie Polski wolność wyznania. Gwarantuje poszanowanie praw osobistych, w tym prawa nietykalności cielesnej i gwarantuje równość wobec prawa. Jako człowiek i jako kobieta czuję się zagrożona agresywną islamizacją europy. W Polsce kojarzymy muzułmanów z budkami od kebabów, widzimy ich na ulicy, czasem w sklepie, czy klubie, zawsze są to mężczyźni, zawsze w grupach i zawsze z jakimś szaleńczym błyskiem oku. Z rzadka i wyłącznie w ciągu dnia przemknie po mieście mniej lub bardziej osłonięta arabka. Ale to kwestia czasu by nastąpił przełom... Kwestia czasu, aż zacznie się ten sam problem co w Niemczech, Francji, Anglii, Belgii i wielu innych krajach europejskich. Kultura arabska, islamska początkowo traktowana tolerancyjnie, przychylnie, łagodnie, zaczyna agresywnie wypierać inne religie i obyczaje. Zamykane są sklepy, kilkusetletnie zabytki europejskie, zmieniają się urzędowe gmachy, nie wydaje się zgody na publiczne wystąpienia innych religii, bo takie jest teokratyczne prawo islamu.
Teokracja, to brak rozdzielności państwa od religii, prawa od religii, to jednolity spójny twór, który reguluje wszystkie płaszczyzny życia wyznawców. Wszystkie, od życia osobistego, rodzinnego, religijnego po obyczaje, prawo cywilne, karne, spadkowe. Wszystko dyktuje święte pismo, odstępstwo od niego jest odstępstwem od całej rzeczywistości, dziedictwa, mentalności, która rządzi tą nacją od pokoleń... Odstępstwo, jest hańbą, hańba zaś może być odkupiona jedynie krwią...
Wiem o czym piszę, doświadczyłam na własnej skórze nietolerancji ze względu na rasę i płeć. Muzułmanie doskonale umieją grać miłych, aż za miłych, uśmiechniętych, usłużnych, wręcz namolnych. Wie o tym każdy kto wyjechał na wakacje do krajów arabskich. Ale wakacje to tylko egzotyczne wspomnienia. Zupełnie inaczej zachowują się takie osoby w życiu codziennym, jako sąsiedzi, jako grupa etniczna, jako większość. W takich okolicznościach przyrody, cywilizowany człowiek zaczyna się bać.
Moje odczucia są subiektywne, nie spotkałam jednak osoby, muzułmanina, czy muzułmanki, która byłaby dla mnie dowodem na to, że może być inaczej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz