Glamur atakuje – gada, gada, gada, gada, gada, gada, gada, gada, bez końca, bez przerwy, non stop, na wdechu i na wydechu, z paszczą pustą i paszczą pełną, przełykając ozorki, kapustę, czy inne śledzie… (i dżem prosto ze słioka)
Ja zwariuję, no za moment wybuchnę, jak pacynkowy Achmed Terrorysta!
Silence, I Kill You!!!
Ja już nie mogę, ten irytujący skrzek dryluje mi mózg! I jeszcze robi to w ten szczególny sposób by zwracać na siebie uwagę, by ktokolwiek z będących w pokoju reagował na jej słowotok… Ja wiem, że wiosna i wszystkim plama odbija, ale ile można? Między podlizywaniem się szefowi, obgadywaniem każdego z osobna, a wsadzaniem szpili koleżankom jeszcze te jej Wojtunie, Pafcie, błeee.
Wdech, wydech, zaraz zostanę sama i będzie błogi spokój, w każdym razie cisza… Wytrzymam, jestem ponad to, jestem oazą spokoju... pierdolonym kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli jeziora.
Ja zwariuję, no za moment wybuchnę, jak pacynkowy Achmed Terrorysta!
Silence, I Kill You!!!
Ja już nie mogę, ten irytujący skrzek dryluje mi mózg! I jeszcze robi to w ten szczególny sposób by zwracać na siebie uwagę, by ktokolwiek z będących w pokoju reagował na jej słowotok… Ja wiem, że wiosna i wszystkim plama odbija, ale ile można? Między podlizywaniem się szefowi, obgadywaniem każdego z osobna, a wsadzaniem szpili koleżankom jeszcze te jej Wojtunie, Pafcie, błeee.
Wdech, wydech, zaraz zostanę sama i będzie błogi spokój, w każdym razie cisza… Wytrzymam, jestem ponad to, jestem oazą spokoju... pierdolonym kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli jeziora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz