wtorek, 9 marca 2010

Retrospekcja...

Miało dziś być słodko i beztrosko, miało być radośnie i swobodnie… Miałam sączyć grzane wino z dziewczynami z załogi, w klimatycznym mieszkanku na Starym Mieście. Niestety po wczorajszym telefonie moje plany uległy diametralnej zmianie.
Z jednej strony jestem ciekawa, co się stało, jak do tego doszło, że kolejny związek, wydawałoby się dorosłych i odpowiedzialnych ludzi legł w gruzach… Może jeszcze uda się coś w tej kwestii zdziałać, może to jeszcze nie zaszło za daleko… Przy odrobinie chęci można wszystko wyjaśnić… Tylko obawiam się, że to o chęci jednej ze stron właśnie chodzi… Ciekawa też jestem nowin odnośnie mojego byłego męża, ale nie jestem wcale do końca przekonana, czy chcę je znać. Swoją drogą kolejny raz pokazał niezwykłą głupotę wtrącając się w tą kwestię. Po co wbijał klin między parę? Co mu to da? Będzie miał kumpla rozwodnika? Odzyska przyjaciela, niszcząc jego rodzinę? Żal mi tego człowieka, żal mi osób z jego otoczenia, wszystko wokół niszczy. Co za radość, że jest już daleko ode mnie.
Pisałam kiedyś, że przyciągam poranione dusze. Oto kolejna z nich. Przejęłam się ludzkim nieszczęściem. R. twierdzi, że za bardzo, że nie mogę się zajmować wszystkimi. Ma w tym sporo racji… Jednak nie umiem spławić kogoś, kto prosi o pomoc, zwłaszcza gdy znam z autopsji jego położenie.
Wybiło mnie to z rytmu, nie jestem tak silna jak myślałam. Teraz jednak muszę pokazać, że owszem, że jestem, choć drżę w środku jak osika. Zrobiło mi się smutro, zwłaszcza, że przypominało mi się przez co przeszłam przez ostatnie dwa lata. Nie było ani łatwo, ani przyjemnie, choć miałam wiele szczęścia, miałam wsparcie, ciepło i zrozumienie. Teraz wreszcie w moim życiu coś drgnęło i idzie we właściwym kierunku. Chcę się cieszyć tymi momentami we dwoje, czerpać z nich tyle siły ile tylko się da, ale nie chcę budzić zawiści, ściągać na siebie złych spojrzeń… Bo szczęście jest tak kruche, delikatne, ulotne. Za nic nie chcę go narażać na wstrząsy, na echa z przeszłości. Ciężko jest jednocześnie chronić swoją osobistą, emocjonalną przestrzeń i pomagać tym, którzy tego potrzebują.

Brak komentarzy: