Kobiety i Mężczyźni. Kolejny raz będę drążyła temat, w swój, a jakże, subiektywny sposób. To co widzę wokół, co pośrednio, bądź bezpośrednio mnie dotyczy, stanowi dość smutny obrazek.
Kobiety i Mężczyźni. Jak tak skrajnie różne typy ludzkie mają koegzystować? Mam wrażenie, że z pokolenia na pokolenie robi się to coraz trudniejsze. Niektórzy winią za to emancypację kobiet, ich wyzwolenie i brawurowe zawojowanie męskiego świata. Nie ma wszak takiej dziedziny, w której przedstawicielki naszej pięknej płci by się nie pojawiły, by nie zostawiły śladu. Zdetronizowani mężczyźni zupełnie nie umieją znaleźć dla siebie miejsca w tej rzeczywistości i w efekcie popadają w skrajności. Uparcie trzymają się roli silnego pater familias, albo siedzą pod spódnicą mamy. Ciężko znaleźć w miarę zrównoważonego, pewnego siebie, ale i szanującego innych faceta. Te skrajne reakcje doskonale widać też w codziennym życiu. Zgadzam się, że zdecydowanie, to dobra cecha, ale czasami nieadekwatna do sytuacji. Są dziedziny, w których należy być stanowczym, konsekwentnym, wręcz bezwzględnym… Ale inne kwestie wymagają zrozumienia, elastyczności, delikatności i dyplomacji. Zwłaszcza związek. Tymczasem coraz częściej widzę, że to niestety kobiety są skłonne do kompromisów, zaś mężczyźni wolą szybko i ostatecznie kończyć kwestię. Kobiety jeszcze łudzą się nadzieją, dają i oczekują kolejnej szansy, chcą dialogu, porozumienia w imię wyższych celów… Mężczyźni kończą temat definitywnie, jak gdyby nigdy nic i żadna siła nie skłoni ich do choćby rozważenia innej opcji. To dla mnie potwornie niedojrzałe. Przeraża mnie coraz popularniejsza roszczeniowa postawa panów, którzy wręcz żądają by partnerka zachowywała się w określony sposób, okazywała, bądź nie okazywała swoich uczuć, by w określony sposób wyrażała konkretne tylko myśli, by w kwestii emocji dała sobie na wstrzymanie, wolno jej dokładnie tyle, zaś wszelkie odstępstwa od normy będą podstawą do zakończenia znajomości. Co to ma być? Dobranie wersji samochodu w salonie? Satysfakcja gwarantowana albo zwrot pieniędzy? A co w zamian? No przecież łaskawie - jestem. A jak się nie podoba, to zaraz może mnie już nie być. Wybieraj. Okropne, prawda? Ale prawdziwe. I niemożliwe do zaakceptowania dla normalnego człowieka.
Każdy chce przecież być traktowany jak „człowiek”, chce być kochany, szanowany, rozumiany, akceptowany taki jaki jest, każdy pragnie też poczucia bezpieczeństwa. Więc dlaczego człowiek nie może traktować tak tego drugiego człowieka, od którego oczekuje, wymaga poszanowania własnej godności? Chyba to jest podstawa szczęścia? To i dialog, mówienie sobie o tym co nam w duszy gra, bez urazy, obrażania się, po prostu szczerze, w obie strony. I to jest najtrudniejsze. Nie da się nikogo do tego zmusić, to musi wyjść samo z siebie. Taka relacja to skarb. Jest jeszcze możliwa? Między Kobietą i Mężczyzną?
Kobiety i Mężczyźni. Jak tak skrajnie różne typy ludzkie mają koegzystować? Mam wrażenie, że z pokolenia na pokolenie robi się to coraz trudniejsze. Niektórzy winią za to emancypację kobiet, ich wyzwolenie i brawurowe zawojowanie męskiego świata. Nie ma wszak takiej dziedziny, w której przedstawicielki naszej pięknej płci by się nie pojawiły, by nie zostawiły śladu. Zdetronizowani mężczyźni zupełnie nie umieją znaleźć dla siebie miejsca w tej rzeczywistości i w efekcie popadają w skrajności. Uparcie trzymają się roli silnego pater familias, albo siedzą pod spódnicą mamy. Ciężko znaleźć w miarę zrównoważonego, pewnego siebie, ale i szanującego innych faceta. Te skrajne reakcje doskonale widać też w codziennym życiu. Zgadzam się, że zdecydowanie, to dobra cecha, ale czasami nieadekwatna do sytuacji. Są dziedziny, w których należy być stanowczym, konsekwentnym, wręcz bezwzględnym… Ale inne kwestie wymagają zrozumienia, elastyczności, delikatności i dyplomacji. Zwłaszcza związek. Tymczasem coraz częściej widzę, że to niestety kobiety są skłonne do kompromisów, zaś mężczyźni wolą szybko i ostatecznie kończyć kwestię. Kobiety jeszcze łudzą się nadzieją, dają i oczekują kolejnej szansy, chcą dialogu, porozumienia w imię wyższych celów… Mężczyźni kończą temat definitywnie, jak gdyby nigdy nic i żadna siła nie skłoni ich do choćby rozważenia innej opcji. To dla mnie potwornie niedojrzałe. Przeraża mnie coraz popularniejsza roszczeniowa postawa panów, którzy wręcz żądają by partnerka zachowywała się w określony sposób, okazywała, bądź nie okazywała swoich uczuć, by w określony sposób wyrażała konkretne tylko myśli, by w kwestii emocji dała sobie na wstrzymanie, wolno jej dokładnie tyle, zaś wszelkie odstępstwa od normy będą podstawą do zakończenia znajomości. Co to ma być? Dobranie wersji samochodu w salonie? Satysfakcja gwarantowana albo zwrot pieniędzy? A co w zamian? No przecież łaskawie - jestem. A jak się nie podoba, to zaraz może mnie już nie być. Wybieraj. Okropne, prawda? Ale prawdziwe. I niemożliwe do zaakceptowania dla normalnego człowieka.
Każdy chce przecież być traktowany jak „człowiek”, chce być kochany, szanowany, rozumiany, akceptowany taki jaki jest, każdy pragnie też poczucia bezpieczeństwa. Więc dlaczego człowiek nie może traktować tak tego drugiego człowieka, od którego oczekuje, wymaga poszanowania własnej godności? Chyba to jest podstawa szczęścia? To i dialog, mówienie sobie o tym co nam w duszy gra, bez urazy, obrażania się, po prostu szczerze, w obie strony. I to jest najtrudniejsze. Nie da się nikogo do tego zmusić, to musi wyjść samo z siebie. Taka relacja to skarb. Jest jeszcze możliwa? Między Kobietą i Mężczyzną?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz