poniedziałek, 1 lutego 2010

Partnerstwo po Polsku.

Natchniona artykułem „Kobieta Tyrająca” wtrącę swoje trzy grosze. Treść dotyczyła kobiet „siedzących w domu”, które „siedząc” wykonują szereg prac związanych z wychowywaniem dzieci, prowadzeniem domu i jego zaopatrzeniem. Przyznam, że to „siedzenie” skojarzyło mi się z odsiadywaniem wyroku i pracami społecznymi na rzecz… no czyją? Nie będę kończyć.
Co prawda rzecz tyczyła się kobiet poświęcających swoje życie dzieciom, domowi i mężowi, zatem rzeczom po części mi obcym… Za to ja mam jeszcze jedną uwagę, mianowicie poza tym, że prowadzę moje tak zwane własne gospodarstwo domowe, to jeszcze pracuję na pełen etat. Nie wyobrażam sobie, by człowiek z którym dzielę życie, nie angażował się w nie. A życie to nie tylko kolacje przy świecach, to też zmywanie garów po tej kolacji i sprzątanie bałaganu po dobrej zabawie, czy ciężkim tygodniu. Wspólnie, czy na zmianę, ale jednak.
Tymczasem ze zgrozą obserwuję, że dla wielu osób partnerstwo to zupełnie obce słowo, choć deklarują, że takie są ich związki. Kobiety zatracają się w dbaniu o partnera, dom i do tego nie rezygnują z pracy, bo w partnerstwie przecież każdy się dokłada do życia. W szalonej bieganinie praca – dom – zakupy – rachunki - pies – kot – dzieci – szkoła - lekarz - rodzina – znajomi (niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać …) kobieta traci siebie, siebie, czyli spokój, zdrowie, uśmiech, urodę, zainteresowania… A mężczyźni w tym układzie, są, pracują i wymagają. Ostro generalizuję, wiem, ale nie tylko napatrzyłam się na tego typu „partnerstwo”, miałam też szczęście (tak, szczęście, bo to już jest za mną) doświadczyć kieratu. Przecież to wypisz wymaluj jest model „tradycyjny”, który ja bym raczej nazwała szowinistycznym. Klasyczny feudalizm i niewolnictwo. Wszystko w świetle prawa, akceptacji społecznej, wręcz narzucanego przez mass media i państwo wzoru tak zwanego szczęścia.
Dziękuję, nie. Nie piszę się na układ równi i równiejsi. Skoro gramy w jednej drużynie, to mamy te same prawa i obowiązki. Łącznie z prawem do rozpieszczania i bycia rozpieszczanym, żeby było jasne. Czy wyjdzie mi to na dobre czas pokaże. Czas i właściwy mężczyzna, mam nadzieję.

Brak komentarzy: