czwartek, 25 lutego 2010

Kapłan

Prawdziwe powołanie to dar. Zwłaszcza u osób duchownych. Miałam szczęście spotkać na swojej drodze takie osoby, ks. Stefano i ks. Marcosa, księży katolickich z powołaniem. Istne diamenty w popiele. Niestety żaden nie był polskiego pochodzenia, ale pełnili i pełnią swoją służbę właśnie w naszym kraju. Jako, że wychowano mnie w tej religii i mam dla niej ogromny szacunek chcę napisać kilka słów o jednym jej przedstawicielu. Może i dzisiejsze czasy obnażają słabości kościoła, jego mroczne sekrety, czy tajemnice, ale nie zmienia to mojego podejścia do tematu gdyż swoją opinię opieram o własne doświadczenie. Wszystkie te duchowe przemyślenia są efektem dnia wczorajszego.
Przypadkiem spotkałam w metrze znajomego księdza. Nie wyróżniał się z tłumu, spodnie w kant, krótki płaszcz, ciepły szalik, więc nie było widać koloratki, schludny, ale nie rzucający się w oczy ubiorem. Siedział i czytał biblię. Mam w domu identyczną, w skórzanej oprawie, zamykaną na suwak. Dostałam ją od rodzinki po przyjęciu bierzmowania. Nawet czasami do niej zaglądam, choć przyznam nieczęsto. Marcos czytał ją z uśmiechem na twarzy, świata dookoła nie widział. Była za kwadrans siódma, więc prawdopodobnie jechał na mszę do mojej parafii, choć już nie jest tutejszym wikarym, to często tu zagląda. Nie dziwię się. To wyjątkowe miejsce i wyjątkowa osoba. Zwraca na siebie uwagę, Marcos pochodzi Brazylii i faktycznie, widać po nim słońce, choć jak sam się śmieje bardzo zbladł podczas tylu lat mieszkania w Polsce. Wyróżnia się nie tylko imponującym wzrostem, miłą buzią, szczerym uśmiechem, bo uroda to tylko dodatek do osobowości. A tej nie można mu odmówić. Znam tego księdza od chyba ośmiu lat, jeśli nie dłużej, jest tylko kilka lat starszy ode mnie. Ma naprawdę silny charakter, jasno określone poglądy i wiarę, naprawdę ją ma i daje temu świadectwo na każdym kroku. Nie przestaje jednak być człowiekiem i za to bardzo go cenię. Rozmowa z nim to naprawdę duchowe przeżycie i ślad po niej pozostaje w sercu na długo. Ten człowiek jest dla mnie wyjątkowy z wielu względów, kiedyś naprawdę wyciągnął mnie z dołka… Imponuje mi tym, że doskonale opanował język polski, zaskarbił sobie ogromną sympatię i stara się cały czas spełniać swoją powinność. Jako kapłan zawsze jest pełen pasji, mówi wprost o rzeczach trudnych, potrafi wczuć się w moment i stworzyć odpowiednią atmosferę. No i naprawdę ma przemyślane i ciekawe kazania. Z pewnością popełnia błędy, wszak jest istotą ludzką, nie jest wolny od przyziemnych pokus i problemów, nie wypiera się tego, potwierdza wręcz, ale zupełnie mnie to nie interesuje. Dla mnie jest dobrym kapłanem, który spełnia swoją powinność we wzorowy sposób i swoim postępowaniem delikatnym, acz stanowczym przybliża do Boga. Czy nie taka powinna być rola każdego księdza? Życzę tego każdemu duchownemu. Amen.

Brak komentarzy: