Nie od dziś wiadomo, że ściany mają uszy, oczy i nosy… Szczególnie w bloku. Mimo dość wesołego trybu życia nikt z sąsiadów nigdy nie uskarżał na zakłócenia, a i ja sama starałam się zawsze ułagadzać wesołą kompanię jak się rozbrykała.
Okazało się jednak, że moje życie osobiste cieszy się pewnym zainteresowaniem. Dowiedziałam się o tym gdy wyskakując wieczorem do sklepu natknęłam się na sąsiadkę wyprowadzającą psa. Po tradycyjnym powitaniu i wymianie kilku grzecznościowych formułek usłyszałam ni mniej ni więcej gratulacje. Ciut mnie to zdziwiło, bo nie bardzo wiedziałam z jakiej to okazji. Moja ciekawość została szybko zaspokojona. Sąsiadka gratulowała mi nowego znajomego… Że o niebo lepszy niż mój były mąż i ach i och i w ogóle jak to fajnie i sympatycznie i o jej i jak to ona się cieszy. (Jak Pan R. to przeczyta to już w totalne samouwielbienie popadnie, już ja znam ten uśmieszek, który Ci się na buźce maluje – narcyzie!) Ja zaś zdębiałam. No niby miło, ale ciut dziwnie. Od razu naszła mnie refleksja, że skoro jestem pod taką ścisłą obserwacją, to założę się, że po tym z jakim towarzystwem widywano mnie przez ostatnie dwa lata, zostałam po drodze okrzyknięta lesbijką gustująca w czarnowłosych i ciemnookich kobietkach… Bo ten typ urody prezentowały moje współlokatorki i bliskie znajome. A tu takie zaskoczenie dla sąsiedzkiego wywiadu! Jednak facet. W tym miejscu pozdrawiam sąsiadki, sąsiadów i ich pieski.
Okazało się jednak, że moje życie osobiste cieszy się pewnym zainteresowaniem. Dowiedziałam się o tym gdy wyskakując wieczorem do sklepu natknęłam się na sąsiadkę wyprowadzającą psa. Po tradycyjnym powitaniu i wymianie kilku grzecznościowych formułek usłyszałam ni mniej ni więcej gratulacje. Ciut mnie to zdziwiło, bo nie bardzo wiedziałam z jakiej to okazji. Moja ciekawość została szybko zaspokojona. Sąsiadka gratulowała mi nowego znajomego… Że o niebo lepszy niż mój były mąż i ach i och i w ogóle jak to fajnie i sympatycznie i o jej i jak to ona się cieszy. (Jak Pan R. to przeczyta to już w totalne samouwielbienie popadnie, już ja znam ten uśmieszek, który Ci się na buźce maluje – narcyzie!) Ja zaś zdębiałam. No niby miło, ale ciut dziwnie. Od razu naszła mnie refleksja, że skoro jestem pod taką ścisłą obserwacją, to założę się, że po tym z jakim towarzystwem widywano mnie przez ostatnie dwa lata, zostałam po drodze okrzyknięta lesbijką gustująca w czarnowłosych i ciemnookich kobietkach… Bo ten typ urody prezentowały moje współlokatorki i bliskie znajome. A tu takie zaskoczenie dla sąsiedzkiego wywiadu! Jednak facet. W tym miejscu pozdrawiam sąsiadki, sąsiadów i ich pieski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz