wtorek, 14 września 2010

Kręgi

Życie zatoczyło kolejny krąg... Jest jak spirala, po której krążymy wspinając się wyżej i wyżej, powtarzając te same kroki, z tym, że na innym poziomie.
Kolejny raz siedzę w pokoju,w którym echo uderzanych przeze mnie klawiszy brzęczy po pustych, dosłownie pustych ścianach i niesie się dalej, dalej, dalej. Aż korci, żeby napisać, że jest cicho. Nic bardziej mylnego. Za oknem koła samochodów rozbryzgują po asfalcie strugi deszczu, słyszę strzępki głosów ekipy transportowej pakującej moje stare meble i pomiaukiwanie podirytowanego całym bałaganem kocura.. Słyszę też bardzo wyraźnie burzę, która tętni mi we krwi, gra we mnie,czuję mieszaninę smutku i tęsknoty za tym co minione, ekscytacji, niepewności i niepohamowanej ciekawości spowodowanej tym co nadchodzi... Czuję też ogromne zmęczenie i chęć by zapaść się już w miękką i ciepłą kołdrę snów. Tak na kilka dni. Nie jestem jednak przekonana, czy po takich emocjach usnę snem sprawiedliwego. Chyba zbyt wiele myśli tętni mi w głowie, by wyciszyć je przymknięciem powiek. Cóż, zobaczymy.

Brak komentarzy: