Wspaniale jest cieszyć oczy soczystym i czystym kolorem. Barwą, która wywołuje same przyjemne uczucia, tak świeże, radosne i gorące wspomnienia.
Zmieniło się moje otoczenie, a w trakcie tego procesu zmieniłam się ja. A może było na odwrót? Właściwie, to i tak i tak. Od dawna nosiłam się z chęcią zmiany wystroju mieszkania, powoli, krok po kroku wszystko się zmieniło, a finał przerósł moje oczekiwania.
Bardzo ważnym elementem tych zmian jest to, że nie buduję tego nowego świata sama. Budujemy go razem, w swoim tempie, bez przymusu, bez pośpiechu, kształtujemy siebie i nasze otoczenie. Gdy dojrzewam do kolejnego etapu, nawet nie wiem kiedy sam z siebie się zaczyna… To się dzieje samoistnie, płynnie, zupełnie naturalnie. Teraz jednak widzę jak wiele się zmieniło. Jak wiele zmienił R. Przełomem, jak dla mnie, była właśnie zmiana wystroju najważniejszego miejsca w domu. Sypialni. Stała się elegancka, stylowa, świetlista, emanuje spokojem, przytulnością i czymś więcej… Tym co obydwoje włożyliśmy w jej tworzenie. Od doboru farb, przez wspólną pracę, bałaganienie, sprzątanie, odpoczywanie, cieszenie się sobą i tym co robimy… Przez to wszystko jesteśmy jakoś bliżej, mocniej, prawdziwej. Mój świat, to zaczyna być nasz świat. Jest w nim bezpiecznie, pięknie, ciepło, magicznie.
Szczęście jest w kolorze lawendy i jaśminu. Ma smak mołdawskiego wina. Muska skórę delikatną pianą. I pachnie snami…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz