wtorek, 26 listopada 2013

Jak odpalić auto z kabli?!?

Jak odpalić auto z kabli?!? Instrukcja dla blondynki (gdyż takowy kolor włosów na głowie mam, zatem proszę się nie czepiać).

Akumulator zdechł, z pychu nie idzie. Zatem kable. Potrzebne będzie 2 auro, ze sprawnym akumulatorem, albo też akumulator przenośny, bo sa takie bajery, no i kable.


Odpalamy! 


Jak?


Ustawiamy samochody tak, żeby można było swobodnie sięgnąć kablem od akumulatora do akumulatora. 

Wyłączamy wszystko co żre prąd w samochodzie, WSZYSTKO! Klimę, radio, światła, wszystko off! Silniki też, w obydwu autach.


Otwieramy maski, z kelm akumulatorów (takie dwa „guziki”, po jednym na rogu tej prostokątnej skrzyneczki) zdejmujemy albo odpinamy osłonki.


Kabelki. Kabelki są dwa, czerwony i czarny. Na końcach mają szczypce. Najpierw podłączamy czerwony przewód do sprawnego akumulatora, za pomocą tychże szczypców. Podłączamy się do klemy akumulatora w miejscu "+" (czerwone do czerwonego, w niektórych modelach jest kolorowo) a potem do tego nie sprawnego.

Następnie podłączamy czarny przewód w tej samej kolejności, od „dawcy” do „biorcy”. Minus
do minusa.

Gdy kable są podłączone  odpalamy silnik w sprawnym samochodzie i naciskamy lekko pedał gazu do uzyskania około 1500 obrotów. Podczas tej czynności najlepiej mieć samochód na luzie przy biegu koniecznie ze wciśniętym sprzęgłem, żeby nie pojechać. 

No i już! Teraz ładujemy! Najlepiej poczekać chwilę. 


Zdrowaśka. Czy inne zaklęcia, modlitwy, błagania, czyli mantra „działaj, działaj, działaj”.

Po mniej więcej minucie odpalamy samochód z niesprawnym akumulatorem. Jeśli udało się odpalić to lekko zwiększamy obroty, 1500 -2000 i tak przytrzymujemy jakieś 2 minuty. Pacjent będzie żył. 

Skoro wszystko działa, to pora się rozłączyć. Kable odłączamy nie gasząc silnika zmartwychwstałego samochodu w kolejności odwrotnej, znaczy najpierw odpinamy czarny, potem czerwony. Już! 


Samochód dawcy może zgasić silnik.


Reanimowane auto nie gasi silnika, musi się rozruszać żeby wrócić do życia, więc przyda mu się dłuższa trasa. Kable bierzemy ze sobą na wycieczkę, na wszelki wypadek, gdyby operację trzeba było powtórzyć.

Proste. Powodzenia!

Brak komentarzy: