Jestem na żeglarskim głodzie. Tak strasznie chce mi się na rejs... Nie ważne gdzie, ważne żeby popłynąć. Mieć wiatr w żaglach, ster w rękach i trzymać kurs na horyzont. Rozwinąć skrzydła i lecieć ile sił...
Wytrzymam pół roku... nie ma wyjścia. Może mniej niż pół. Może do maja...
Tymczasem pozostaje mi klasyczny barowy jachting. Dobrze, że chociaż załoga trzyma się blisko. To skarb mieć takich przyjaciół także na lądzie.
Wytrzymam pół roku... nie ma wyjścia. Może mniej niż pół. Może do maja...
Tymczasem pozostaje mi klasyczny barowy jachting. Dobrze, że chociaż załoga trzyma się blisko. To skarb mieć takich przyjaciół także na lądzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz