Kilka dni temu postanowiłam wyratować z opresji koleżankę, której akumulator wymagał reanimacji w postaci odpalenia z kabli. Jak tylko mój mężczyzna o tym usłyszał to nie zapałał entuzjazmem. Jednakże jak zobaczył mnie z kablami pod pachą i kluczykami w ręku, to natychmiast spakował naszego synka na drogę i kategorycznie oznajmił, że jadą ze mną. I tak zamiast babskiej akcji ratunkowej dorobiła się koleżanka wybawiciela męskiego. Co prawda ten dobry uczynek nie wzbudził rycerskiego zapału, ale już podziękowania w postaci butelki wina bardziej przypadły mu do gustu. Faceci. Tacy bezinteresowni. Ucz się synku, ucz, jak się jest dla ludzi życzliwym, to dobro do Ciebie wraca. Albo flaszka. Co dobrem wielce wymownym i namacalnym jest.
Podsumowując - auto zostało odpalone i bezpieczne odwiezione do mechanika.
Przy tej okazji, jako, że na moim blogu jest przecież wszystko, postanowiłam też zamieścić instrukcję jak odpalić aluto z kabli. Instrucja dla blondynki w kolejnym poście ;) Zapraszam.
Podsumowując - auto zostało odpalone i bezpieczne odwiezione do mechanika.
Przy tej okazji, jako, że na moim blogu jest przecież wszystko, postanowiłam też zamieścić instrukcję jak odpalić aluto z kabli. Instrucja dla blondynki w kolejnym poście ;) Zapraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz