Jestem rozdarta. Smutno mi, że nie mogę być przy moim synu. Boję się, że przegapię jego pierwszy samodzielny krok. Pewnie tak będzie. Niestety nie załapałam się na roczny urlop macierzyński. To nie fair. Uważam, że każda mama mająca dziecko młodsze niż roczne powinna mieć możliwość zostania przy swoim maluszku. Zresztą roczne dziecko wciąż jest jeszcze bardzo nieporadne i wymaga dużo uwagi i opieki. Eh, staram się nie myśleć o tym za wiele, ale coś tam zawsze mi szepce za uchem...
Moim szczęściem w nieszczęściu jak dotąd była doskonała opieka dla synka. Najpierw pomagała mi moja mama, potem, gdy wyjechała na zasłużony urlop, to ja mogłam znów cieszyć się urokami macierzyństwa. Niestety po paru tygodniach musiałam wrócić do pracy, a mój synek został pod opieką niani. Całe szczęście nie byle jakiej niani, ale najlepszej jaka mogła nam się trafić, mojej przyjaciółki. Żałuję, że to stan przejściowy i nie możemy zbyt długo przeciągać tej opcji. Mam do niej pełne zaufanie zarówno w opiece nad moim skarbem, jak i wszystkich materialnych kwestiach. Obcej osoby bym tak łatwo nie zostawiła samej z moim synem i w moim domu. Adaś zresztą zna tą ciocię od urodzenia i bardzo ją lubi. Świetnie się dogadują, bawią, ćwiczą, mały jest zadbany, najedzony, czysty i tryska energią. Cieszę się, że nie marudzi gdy rodzice idą do pracy i nie obraża się jak wracamy. To wielkie szczęście. Jestem ogromnie wdzięczna za taką opiekę nad osóbką dla mnie najdroższą.
Moim szczęściem w nieszczęściu jak dotąd była doskonała opieka dla synka. Najpierw pomagała mi moja mama, potem, gdy wyjechała na zasłużony urlop, to ja mogłam znów cieszyć się urokami macierzyństwa. Niestety po paru tygodniach musiałam wrócić do pracy, a mój synek został pod opieką niani. Całe szczęście nie byle jakiej niani, ale najlepszej jaka mogła nam się trafić, mojej przyjaciółki. Żałuję, że to stan przejściowy i nie możemy zbyt długo przeciągać tej opcji. Mam do niej pełne zaufanie zarówno w opiece nad moim skarbem, jak i wszystkich materialnych kwestiach. Obcej osoby bym tak łatwo nie zostawiła samej z moim synem i w moim domu. Adaś zresztą zna tą ciocię od urodzenia i bardzo ją lubi. Świetnie się dogadują, bawią, ćwiczą, mały jest zadbany, najedzony, czysty i tryska energią. Cieszę się, że nie marudzi gdy rodzice idą do pracy i nie obraża się jak wracamy. To wielkie szczęście. Jestem ogromnie wdzięczna za taką opiekę nad osóbką dla mnie najdroższą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz