Cztery godziny. Tylko tyle. Cztery godziny, 240 minut... Jako dorosła, pracująca osoba mniej więcej tyle masz czasu by żyć. Cztery godziny... To niewiele prawda? Bo statystycznie rzecz biorąc:
8 godzin snu, to z tego co wiem, najlepsza dawka dla organizmu,
8 godzin spędzasz w pracy,
2 godziny czasy spędzasz na dojazdach,
2 godziny poświęcasz na inne życiowe czynności, jak jedzenie, jego przygotowanie, higienę, toaletę... Liczę tak bez pośpiechu, średnio...
8+8+2+2= 20... Czyli zostają nam 4 godziny względnego luzu, czasu dla siebie... O ile łapiemy się w tą statystykę, o ile nie pracujemy dłużej, nie dojeżdżamy dalej, o ile nasz organizm jest w stanie funkcjonować z mniejszą dawką regenerującego snu.
Cztery godziny. W tym czasie każdy stara się zmieścić swoje życie osobiste, rodzinę, przyjaciół, bo bez nich życie jest puste. Nierzadko należy w ciągu tych paru godzin zadbać też o dom, o samochód, o zdrowie, o całą masę różnych potrzebnych do życia rzeczy... A jeszcze dobrze by było znaleźć czas na to by odpocząć, zastanowić się nad życiem, swoimi planami, celami...I to wszystko w tych czterech nędznych godzinach. Życie w pigułce. Sen wariata. Więcej czasu spędzasz w pracy, z obcymi ludźmi, niż z najbliższymi...
Cztery godziny to cholernie mało. Więc co? Więc zaginamy czas, wyciskamy go tyle ile możemy... Zarywamy sen, zaniedbujemy niektóre sprawy, by mieć czas na inne. Wybieramy, oby świadomie.
Cztery godziny - żyj mądrze...
Gdyby nie weekendy nie żyłabym. Bo i tak nie zdążę ze wszystkim. Otwieram oczy i wybieram. Oby słusznie.
2 komentarze:
Oj.. spędzamy mało czasu z bliskimi, ale może dzięki temu możemy ich naprawdę docenić! Niektórzy spędzają z kimś sobie bliskim jeszcze mniej czasu.... np co drugi weekend..
Tym cenniejszy jest czas, ,który masz dla tych szczególnych osób :)
Prześlij komentarz