czwartek, 7 października 2010

Cztery godziny

Cztery godziny. Tylko tyle. Cztery godziny, 240 minut... Jako dorosła, pracująca osoba mniej więcej tyle masz czasu by żyć. Cztery godziny... To niewiele prawda? Bo statystycznie rzecz biorąc:
8 godzin snu, to z tego co wiem, najlepsza dawka dla organizmu,
8 godzin spędzasz w pracy,
2 godziny czasy spędzasz na dojazdach,
2 godziny poświęcasz na inne życiowe czynności, jak jedzenie, jego przygotowanie, higienę, toaletę... Liczę tak bez pośpiechu, średnio...
8+8+2+2= 20... Czyli zostają nam 4 godziny względnego luzu, czasu dla siebie... O ile łapiemy się w tą statystykę, o ile nie pracujemy dłużej, nie dojeżdżamy dalej, o ile nasz organizm jest w stanie funkcjonować z mniejszą dawką regenerującego snu.

Cztery godziny. W tym czasie każdy stara się zmieścić swoje życie osobiste, rodzinę, przyjaciół, bo bez nich życie jest puste. Nierzadko należy w ciągu tych paru godzin zadbać też o dom, o samochód, o zdrowie, o całą masę różnych potrzebnych do życia rzeczy... A jeszcze dobrze by było znaleźć czas na to by odpocząć, zastanowić się nad życiem, swoimi planami, celami...I to wszystko w tych czterech nędznych godzinach. Życie w pigułce. Sen wariata. Więcej czasu spędzasz w pracy, z obcymi ludźmi, niż z najbliższymi...
Cztery godziny to cholernie mało. Więc co? Więc zaginamy czas, wyciskamy go tyle ile możemy... Zarywamy sen, zaniedbujemy niektóre sprawy, by mieć czas na inne. Wybieramy, oby świadomie.
Cztery godziny - żyj mądrze...
Gdyby nie weekendy nie żyłabym. Bo i tak nie zdążę ze wszystkim. Otwieram oczy i wybieram. Oby słusznie.

2 komentarze:

nierozważna romantyczka pisze...

Oj.. spędzamy mało czasu z bliskimi, ale może dzięki temu możemy ich naprawdę docenić! Niektórzy spędzają z kimś sobie bliskim jeszcze mniej czasu.... np co drugi weekend..

Miss Admiral pisze...

Tym cenniejszy jest czas, ,który masz dla tych szczególnych osób :)