Najwyższy czas żebym poświęciła trochę czasu i miejsca swojej Mamie. Pisałam już wieki temu o mojej relacji z Tatą, która choć specyficzna jest bardzo silna, pora na Mamę. Piszę na ten temat, bo nie raz i nie dwa przekonałam się, że mam to szczęście, ten dar od losu, ten skarb, Rodzinę. Ludzi, którzy zawsze będą stali po mojej stronie, kochali i wspierali. To jest naprawdę bezcenne. Nie ma na to słów, nie sposób wyrazić jaka to więź. Nie uważam siebie za uzależnioną od rodziców. Oni sami czasem bąkają, że trzymam się z dala. Wiem jednak, że są, kocham i pamiętam. Choć czasem chciałabym zniknąć... to zawsze też chcę wracać... To największy skarb, Rodzina, kto tego nie docenia jest ułomny emocjonalnie i duchowo, współczuję takiej osobie.
Ja i moja Mama. Ciężko nas opisać. Jesteśmy bardzo różne, mamy raczej odmienne charaktery. Bardzo wiele razy słyszałam w naszych utarczkach, że ze mnie "drugi tatuńcio". Coś w tym jest, choć z wiekiem widzę u siebie coraz więcej cech Mamy. Jest wspaniałą kobietą, zadbaną, pewną siebie i wierną watrościom jakie wyznaje. W wielu sprawach mi imponuje, choć o tym nie wie, naprawdę ją podziwiam. Bywa jednak despotyczna i lubi pociągać za sznureczki. Wszyscy o tym wiemy, wszyscy to czujemy, czasem się z tych sznureczków urywamy, a czasem wygodniej jest się dać poprowadzić. Mimo to naprawdę ją kocham, wszyscy ją kochamy, naszego Generała. Wszystko zorganizuje, zaplanuje, ustali, uporządkuje, obliczy, oszacuje, ogarnie. Mistrzyni ładu i wypisz wymaluj zodiakalna panna. Poważnie, to cała moja Mama. Taki szef jest potrzebny każdej rodzinie. Co prawna umknęłam spod jej zwierzchnictwa, jednak trudno nie słuchać doświadczonej i mądrej osoby. Nawet jeśli mam inne zdanie,to doświadczyłam już, że czasem warto wysłuchać innej opinii i rozważyć podpowiadane rozwiązanie. Choć ciężko mi to idzie, przyznaję.
Moja Musia (nie ma "a", bo ma tak być, właśnie Musia) jest bardzo szczególna. Jak każda mama zamartwia się, zawsze i o wszystko, szczególnie o mnie, brata i szystkich innych członków rodziny. Czasem słusznie, częściej zupełnie niepotrzbnie. Taka jest. Lubi wiedzieć co u kogo słychać i choć czasami zadręcza tą sawoją inwigilacją, to ma też spokojne dni. Jak mi przez cały dzień telefon nie zadzwoni choć raz, to zaczynam się niepokoić.
Musia moja może naprawdę całymi godzinami łazić po sklepach i niezmordowanie buszować po regałach, ja idę po konkretną rzecz i nie szukam innych okazji. Długi shopping mnie męczy, Mamę nakręca.
Co bym o niej nie pisała, prawdą jest, że nawet jak się ścinamy, nawet jak się wściekam i mam dość, to zawsze mogę na niej polegać. Jesteśmy bardzo blisko, choć cenię sobie niezależność, to wiem, że zawsze mogę na nią liczyć. No i w ciężkich chwilach, w chorobie, kto zadba o mnie tak jak Mama? Nikt.
Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Przerażeniem napawa mnie myśl, że może jej kiedyś zabraknąć, mojego serca, mojej niezmordowanej opiekunki, pocieszycielki, mojego anioła. Matki to właśnie anioły, które czuwają nad swymi dziećmi aż do ostatniego tchu. Kocham Cię Mamo! Jeszcze nie raz będę o tym pisała.
1 komentarz:
Mama , to taka osoba,ktora zawsze jest obok:) I moja mama jest dla mnie moja najlepsza przyjaciolka! Tylko ona mnie zrozumie, tylko ona mnie pomoze kiedy naprawde jest ciezko! Mama to pierwsze slowo ktore dziecko wymawia (czasem bywaja wyjatki, ale bardzo rzadko)Tak to jest, i inaczej byc nie moze! :)
Prześlij komentarz