Na ulicy Mokotowskiej jest piekło i niebo. Pisałam już o wspaniałej Kamienicy Diabelskiej i o tym jakie wrażenie na mnie robi za każdym razem, gdy ją mijam. Emocje są tym silniejsze, bo kontrastują z tym co jest tuż, tuż, co styka się z tym piekłem… Tutaj stoi Kamienica Anielska.
Kiedyś i ten budynek był zaniedbany, sypał się z każdym dniem. Na jego szczycie mieszkał wielki, majestatyczny, mimo iż niszczejący - Anioł. Zamiast ramion ma szeroko rozpostarte skrzydła, na których dźwiga balkon. Choć głowę ma opuszczoną, to twarz spokojną, otuloną falami loków. Jego sylwetka jest silna, proporcjonalna, bezsprzecznie męska. Wiele razy zastanawiałam się kiedy mój anioł upadnie, sfrunie z wysokości na bruk. Było mi żal tego anioła. Widać było, że szpaler balustrad ciąży mu, a musiał być niegdyś ozdobą całego gmachu, jego sercem, dumą, naprawdę przykro było patrzeć jak obumierał. Na szczęście, w ciągu kilku ostatnich miesięcy, Anielska Kamienica została odnowiona. Jakże się ucieszyłam, gdy któregoś dnia zobaczyłam na niej rusztowania, siatki i gromadkę uwijających się pracowników! Dziś nieco spóźniłam się z wyjściem z domu i szybkim krokiem przemierzałam Mokotowską, nie mogłam jednak nie spojrzeć na mojego czorta z Kamienicy Diabelskiej i nie sprawdzić co u mojego wskrzeszanego anioła… I właśnie w tej chwili ujrzałam jak z Anielskiej Kamienicy zdejmują zabezpieczające płachty. Zatrzymałam się w szalonym marszu, bo oto spod burej płachty wyfrunął mój anioł! Jego biel aż bije po oczach na tle szarego, zamglonego nieba, otacza go delikatny błękit ścian. Skrawek nieba, tutaj, na ziemi. Anioł wypiękniał, skrzydła ma jakby lżejsze, widać każdy szczegół jego sylwetki… Skrzydlaty dumnie wznosi się na ostatnim piętrze kamienicy, poniżej odsłonięto wiele zdobień przywodzących na myśl styl art deco, teraz doskonale widocznych, podkreślonych delikatnym tłem. Raj. Mam ogromną nadzieję, że sąsiednie piekiełko też odnowią… To naprawdę piękne budynki, mają to coś, mają charakter i z całą pewnością każdy z nich ma duszę. Ciekawa jestem ich historii…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz