wtorek, 20 października 2009

Dragon of Ljubliana



Dawno, dawno temu, kochałam bajki. Zostało mi to do dziś. Bajki mojego dzieciństwa były jednak wzbogacone o historie niepowtarzalne i niezwykłe. Jako, że moi rodzice zawsze lubili literaturę sf i fantasy zaszczepili we mnie zmiłowanie do tych baśni zanim nauczyłam się odróżniać świat żywy od literackiego. Tata znużony cytowaniem z pamięci opowieści o Smoku Wawelskim czytał mi opowiadania z Fantastyki, naturalnie przerabiając niestosowne i krwawe kawałki. Zanim nauczyłam się czytać znałam już komiksy o Torgalu, choć trochę się ich wtedy bałam. Sentymenty budzi też we mnie seria Ais – Ekspedycja, Asterix, oraz klasyk Kajko i Kokosz. Smok Miluś – cudo! Jednak najpiękniejsze historie wymyślał mój tata, zupełnie na poczekaniu, te były moimi ulubionymi. Problem pojawiał się gdy zmęczony rodzic nie za bardzo pamiętał co też takiego opowiadał ledwie wczoraj, a ja upierałam się, że właśnie o tym chcę słuchać jeszcze raz. Naturalnie moimi ulubionymi postaciami były Smoki.
Tak więc pokochałam baśniowe gady i tymże mianem honorowałam wszelkie maszyny budowlane, dźwigi i koparki. Mieszkaliśmy wtedy blisko budowanego metra, więc smoków miałam za ogrodzeniem dostatek.
Dawno, dawno potem… Chyba byłam w liceum. Dostałam od przyjaciela piękny odlew, figurkę Smoka… Jako, że zawsze zaczytywałam się czymś z fantasy lub sf, Mariusz uznał, że będzie to dla mnie idealny prezent. Moja radośc była tym większa, że był to podarunek zupełnie bez okazji.
Dawno, dawno, teraz. Swojego Smoka mam do dziś. Bardzo podoba mi się drapieżność i piękno tej bestii. Niedawno zupełnym przypadkiem odkryłam, że mój ulubieniec ma ciekawe pochodzenie. Okazało się, że to miniaturka Smoka z Ljubljany. Odkąd się o tym dowiedziałam marzę by odwiedzić Słowenię i poznać starszych braci mojego Smoka.

Brak komentarzy: