Charakter mojej pracy wymaga czasami pracy w godzinach niestandardowych Żeby było ciekawiej dzielą się one na dwa rodzaje, w pierwszym przypadku przychodzę ciut później i pełnię służbę do 19.00, w drugim aż do końca... Naprawdę lubię te dni. Po pierwsze perspektywa ciut dłuższego spania w tygodniu wprawia mnie w świetny nastrój. Po drugie jakoś tak zawsze więcej spraw udaje mi się załatwić rano niż po pracy, gdy psychicznie zszargana marzę już tylko o tym by doczołgać się do domu lub dobić do wesołej gromadki imprezującej na mieście. W zasadzie mimo zmęczenia zawsze wolę tą drugą opcję, gdy w zaufanym gronie mogę się zrelaksować i niczym feniks odrodzić się… w złocistym chmielu… To taki inny gatunek feniksa, równie ognisty, choć płynny.
Na wieczór mam dziś już natomiast plany stricte określone. Muszę się zająć moim winem, bo pierwszy etap fermentacji już się zakończył. Będzie pysznie… Fajne są takie jesienne ciepłe wieczory, gdy człowiek może się zająć tym co naprawdę lubi. Pozdrawiam ciepło, kolorowo i winogronowo.
Na wieczór mam dziś już natomiast plany stricte określone. Muszę się zająć moim winem, bo pierwszy etap fermentacji już się zakończył. Będzie pysznie… Fajne są takie jesienne ciepłe wieczory, gdy człowiek może się zająć tym co naprawdę lubi. Pozdrawiam ciepło, kolorowo i winogronowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz