Mały człowieczek ma naprawdę
wielkie potrzeby. Musi mieć bezpieczne miejsce do spania, odpowiednie warunki
do kąpieli, no i do zmiany pieluszki, musi mieć ciepełko, ale i świeże
powietrze. W końcu szkrab musi mieć ciepłe posiłki serwowane o stałych porach
oraz miejsce na baraszkowanie, pełzanie i zabawę. Musi mieć też sprzęt
spacerowy, znaczy wózek, parasol, moskitierę, folię przeciwdeszczową, kocyk,
może i nosidełko… Poza tym jeszcze pościel, ubranka, zabawki, kosmetyki,
pieluchy, jedzonko własne... Zatem sporo tego dobra. Przydała by się
ciężarówka. Wszystko to powoduje, że wybór miejsca na urlop musi być
gruntowanie przemyślany. Albo bierzemy cały majdan ze sobą (biedny tata), albo
szukamy miejsca zaopatrzonego w niezbędnik dla Króla/Królowej.
My pierwszą dłuższą wycieczkę
zaplanowaliśmy blisko domu. Plus jest taki, że w razie czego możemy szybko
zwinąć manatki i wrócić do cywilizacji. Minus - musimy wszystko zabrać ze sobą.
No, ale na pocieszenie zostaje nam to, że już następnym razem będziemy mieli
całość ekwipunku młodego na miejscu. Ufam, że milusińskiemu spodoba się taka
przygoda i wszyscy skorzystamy z urlopu. Ciekawa jestem jak maluch zareaguje na
nowe miejsce, czy będą problemy ze snem, kąpielą, jedzeniem. Bo w to, że będzie
chętny do brykania nie wątpię. Ufam, że długie spacery i miłe towarzystwo
przypadną mu do gustu.
W końcu zabieramy go do miejsca w którym kawał dzieciństwa spędziła jego mama, zatem ufam, że będzie się tam czół co najmniej tak dobrze jak ja.
W końcu zabieramy go do miejsca w którym kawał dzieciństwa spędziła jego mama, zatem ufam, że będzie się tam czół co najmniej tak dobrze jak ja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz