środa, 10 kwietnia 2013

Plus


Szukam plusów.
Plusem jest to, że wracając do pracy musiałam się nieco ogarnąć. Nie żebym się jakoś specjalnie zapuściła, ale potrzebowałam poczuć się zadbaną kobietą zatem zanim wróciłam do życia zawodowego nieco się porozpieszczałam.
W sprawdzonym zakładzie zajęła się mną fajna fryzjerka. Mam super kolor włosów, grzywa sięga za łopatki i bardzo się z niej cieszę. Samopoczucie od razu mi się poprawiło. To wielki plus.
Skusiłam się też na wizytę u manikiurzystki. Pierwszy raz zrobiłam sobie manikiur hybrydowy i jestem jak na razie zachwycona. Trzyma się już tydzień, co przy małym dziecku jest dobrym wynikiem. Jak przetrwa jeszcze jeden będę szczęśliwa, jak dłużej – będzie cud, ale kto wie, kto wie. Kolejny duży plus.
Na pewno wielkim plusem jest to, że mogę się ubrać w lepsze ciuchy i nie martwić o to, że mnie mój szkrab ubrudzi lub będzie mi w nich nie wygodnie turlać się z nim po podłodze. Wszak w biurze się po podłodze nie turlam. Zatem czuję się atrakcyjniej.
Potrzebowałam takiej odmiany.
Olbrzymią radość sprawiło mi też zaproszenie na imprezę urodzinową mojej przyjaciółki, która to impreza odbędzie się w klubie. Zatem czeka mnie pierwsze naprawdę duże wyjście od ponad półtora roku. Dobrze, że po urodzeniu dziecka miałam kilkakrotnie okazję wyjść ze znajomymi do knajpki, bo inaczej chyba bym się tym stresowała zamiast cieszyć. A tak to cieszę się ogromnie. Plus, zdecydowany plus.
No i idzie wiosna! Tulipanki przebijają przez śnieg na trawniku przy pracy. Plus.
Aby więcej tych plusków było. Bo zdecydowanie lepiej jest się cieszyć życiem niż zamartwiać bez umiaru.

Brak komentarzy: