czwartek, 13 października 2011

Sposób na jesienną apatię.

Chociaż wrzesień  okazał się cieplejszy niż oficjalne miesiące letnie i rozpieszczał nas ciepełkiem i piękną pogodą, to już październik pokazał pazurki, szczypie chłodem, smaga deszczem i wyraźniej daje do zrozumienia, że mamy już jesień.
Wraz z kapryśną aurą spadła na wszystkich apatia, żeby nie powiedzieć depresja. Ja, jako, że ma huk roboty, padam z zupełnie innego powodu niż przesilenie. Udziela mi się jednak ponury nastrój R i muszę jakoś sobie z tym radzić.
Poradziłam sobie po kobiecemu, co polecam wszystkim paniom, panom, tym wyzwolonym również. Już mówię (piszę) Wam w czym rzecz i co mi tak humor poprawiło. Wczoraj po południu byłam u kosmetyczki i dosłownie przeżyłam zmartwychwstanie!
Moja Pani od urody jest sama w sobie niezwykłą osobą, bo na sam jej widok od razu się odprężam. Jest młodą, bardzo inteligentną, zadbaną kobietką, o kojącym głosie i złotych rękach! Ma ogromną wiedzę z zakresu kosmetologii i nawet z moją atopową skórą radzi sobie świetnie. Tak więc udałam się do salonu kosmetycznego, który dla mnie jawi się jako istne sanktuarium spokoju. Oddałam się całkowicie relaksowi. Spokojna muzyczka w tle, ciepły kocyk i troskliwa opieka, tego mi było trzeba. Zupełnie odpłynęłam w kremy rozświetlające, regenerujące, nawilżające, całość zwieńczyła maseczka kawiorowa i to co lubię najbardziej, bardzo przyjemny masaż twarzy. Jeśli istnieje raj, to muszą mieć tam kosmetyczkę! Wyszłam z salonu totalnie rozluźniona i zrelaksowana. Nawet zimna mżawka nie zrobiła na mnie wrażenia. Tego mi było trzeba, gorąco polecam!!! Cała przyjemność kosztowała mnie ciut, ale skoro R wypala kilka stów miesięcznie, to nie będę sobie odmawiała dbania o siebie. Tyle, że on się truje, a ja regeneruje. Jak tu dotrzeć do tego uparciucha żeby nie robił krzywdy sobie i innym, nie wiem… ale i tak cieszę się tym, że całkowicie się zregenerowałam. I to w niewiele ponad godzinę!

1 komentarz:

nierozważna romantyczka pisze...

Oj... też by mi się przydało, po cudownym weekendzie dopadła mnie straszna chandra. Potrzebuję chwili tylko i wyłącznie dla siebie