Staram się być optymistką, chociaż są momenty, gdy absolutnie mi to nie wychodzi. Czasami przez to, że za bardzo przejmuję się innymi ludźmi, czy mam za dużo na głowie, a czasami przez to, że jestem za mało asertywna. W zasadzie wszystko to się ze sobą łączy.
Lubię ludzi i to mnie czasami gubi. Jestem po prostu za dobra. Leciałam na każde zawołanie gdy komuś działa się krzywda. Ostatnio gdy musiałam się zająć własnymi sprawami i zaczęłam mówić nie, to wywołałam święte oburzenie. Bo do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja i, niestety, co za tym idzie, przestaje to dobro cenić. Moja otwartość została ostatnio wystawiony na ciężką próbę. Nałożyło się kilka spraw i pożaliłam się komuś bliskiemu. Zamiast wsparcia usłyszałam „wreszcie pojawiła się rysa na Twoim idealnym związku”. Zatkało mnie. Co to ma być? Albo zupełnie ogłuchłam, albo w tym głosie zabrzmiała nuta satysfakcji? Zgłupiałam. Nie mam pojęcia co z tym fantem zrobić. Wiem tylko, że muszę wrócić do sprawdzonej metody, trzymać buzię na kłódkę i swoje problemy zatrzymać dla siebie. Tylko, że nie na tym polega przyjaźń. Najwyraźniej ta relacja nią nie była. Mam totalny mętlik w głowie, ale jestem za bardzo zmęczona roztrząsaniem takich spraw. Niech się dzieje, po prostu niech się dzieje, ja jakoś dam radę.
Wracając do rysy, to i owszem pojawiła się, ale bez kilku ostrych tarć nie oszlifuje się diamentu. Poleciałam górnolotnie! A co – czasami sobie pozwolę, w końcu to mój blog jest.
Niedowiarkom pokazuję wirtualny jęzor :P
2 komentarze:
Nie trzymaj buzi na kłódkę, dobrze jest się wygadać, wiem z autopsji.... Zawsze, ale to zawsze możesz mnie pomęczyć i się pożalić. PS wiem, że późni piszę ten komentarz, ale wschodzę na bloga falowo :)
Miło wiedzieć,że ktoś sobie tym, znaczy mną, zaprząta czas i myśli ;) ale i ja nie mam w pracy jak na blogspota swobodnie wejść, zatem i ja komentuję hurtowo. Dobrze, że poczytać mogę i wiem co komu w duszy gra. Pozdrawiam i dzięki!!!
Prześlij komentarz