wtorek, 31 sierpnia 2010

Szklana pogoda...

Szarówka... Tak, Lombard doskonale to ubrał w słowa, szklana pogoda, szklanka, bez humoru... Nie mam go ja, nie masz Ty, nie ma nikt. Brrrr, czuję jak chłód wgryza się we mnie do kości i dopiero gorące kakao i ciepły sweter jakoś go powoli topią. Nie lubię tak. Nie lubię takiej pogody smętnej i zimnej, bo wtedy z zakamarków nieświadomości wypełzają różne dziwaczne myśli. Koszmarki, lęki, takie małe wredne karykaturki emocji, kąsają, choć nic nie robią to męczą, najzwyczajniej w świecie męczą umysł niedorzecznymi wizjami. Bo czy ja wiem... czy ja chcę... rozstroiłam się... Fałszywy ton brzęczy jak komar przy uchu. Zdecydowanie potrzebna mi zmiana nastroju na cieplejszy.Wtedy cała szklana pogoda zniknie...
"Może jeszcze raz się uda znów
Przetrwać noc i doczołgać do rana"

2 komentarze:

nierozważna romantyczka pisze...

Jutro zdecydowanie zadbamy o gorący nastrój z przechyłowym mocnym!

Miss Admiral pisze...

Ay:)Dzięki :)