czwartek, 12 sierpnia 2010

"Poison"

Izolacja, przebywanie w odosobnieniu, bez obecności innych osób.
Abstynencja, nie przyjmowanie napojów alkoholowych, czy też innych używek.
Celibat. Czy trzeba to tłumaczyć? Brak kontaktów intymnych.

Wszystko to razem przerabiam zaledwie kilka dni i wariuję. Całe szczęście nie jest to totalna izolacja, bo chyba bym zwariowała. Mama wpada z zakupami, chwilę pogadamy jak mam siłę. Choć w zasadzie pierwszych kilka dni prawie tego nie rejestrowałam, spałam. Niby mam internet, ale żeby się ze światem komunikować trzeba być w stanie sklecić jakieś sensowne zdanie, a ja nie byłam, bo spałam. Abstynencja zupełnie mi nie przeszkadza, ale weekend za pasem, wiele ciekawych propozycji, a ja będę siedziała w mojej eremickiej chacie i do tego w celibacie. Kiepska perspektywa, zwłaszcza po kilku tygodniach wakacji... Po szumie, tłumie i zabawie.
A wszystko to przez głupi wirus, który atakuje miliony i wszyscy jakoś z tym żyją, tylko ja padłam jak mucha.
Tak przypadkiem wpadło mi w ucho Poison Alice Cooper`a. Jakże to jest prawdziwe, idealnie oddaje sytuację, tylko w tej chwili to ja jestem Poison...
http://www.youtube.com/watch?v=Yjo8RDpsaKc

Brak komentarzy: