czwartek, 4 lipca 2013

Rowerowe opowieści c.d.

Dziś pierwszy raz odważyłam się pojechać ulicą. Większość trasy od domu do pracy pokonuję bardzo przyjemną ścieżką rowerową wzdłuż ul. Puławskiej i Alej Ujazdowskich. Jenak na ul. Puławskiej, no odcinku między ul. Dolną a pl. Unii Lubelskiej ścieżki brak. Do tej pory turlałam się w tym miejscu po chodniku, ale nie było to zbyt komfortowe gdyż jest on wąski, stoją na nim zaparkowane auta, no i jest całą masa sklepów, aptek i innych punktów usługowych, ze względu na co w godzinach popołudniowych ilość pieszych jest tam spora.Doskonale pamiętam jak irytowali mnie pędzący po chodniku rowerzyści, zatem staram się być bardzo kulturalną cyklistką. Jak mi pieszy ustępuje  z drogi to mu dziękuję i jak trzeba, to zsiadam z roweru (jak jest wąsko i nie da się wyminąć człowieka, albo jest tłok przy przystanku). Cała tu kultura kosztuje mnie jednak cenne minuty, zdecydowałam się zatem pojechać kawałek ulicą. Na szczęście gdy tamtędy przejeżdżam ruch jest mały, a szosa równa. Jej skraj nie obfituje w dziury i wertepy zmuszające rowerzystę do jazdy środkiem pasa ruchu. Świetnie mi się dziś jechało, no i zawsze te kilka minut krócej. Owszem jazda ulicą wymaga dużej ostrożności, uwagi i komunikowania się z kierowcami (znaki rękoma przy skrętach), ale przy niewielkim ruchu czułam się bezpiecznie. Jeszcze nie wiem, czy odważę się na to samo w drodze powrotnej, gdy ruch uliczny jest już całkiem duży, ale kto wie, może, może.
Jak jadę dalej? Na placu Unii Lubelskiej wjeżdżam na chwilę na chodnik, a potem odbijam w prawo, w ulicę Bagatela, z niej skręcam na ścieżkę i już na luzie jadę do celu.
Miłego kołowania :)

Brak komentarzy: