Relacje międzyludzkie to nigdy nie jest łatwy temat. Ilu ludzi tyle opinii, ile par tyle historii. A z każdym mijającym rokiem te historie stają się coraz bardziej złożone, zawiłe, wciągające, czasami wręcz uzależniające. Tak jak ludzie biorący w nich udział.
Są tam dobre wróżki, księżniczki, buntowniczki, jedne paradują w szpilkach, inne w traperach, jedne podróżują wielokonnymi brykami, inne poruszają się po pajęczynie miejskiej sieci transportowej, a jeszcze inne śmigają na dwóch kółkach. U boku jednej stoi książe, u boku innej fantastyczna żaba, lub też (o)błędny rycerz. A czasami bywa tak, że nagle ona jest wredną czarownicą lub też on złym czarnoksiężnikiem toczącym jad w niewinną duszę. Wówczas kończy się bajka, z dnia na dzień zmieniając się w coś mrocznego i złego…
Wiem, że potwornie trudno wyrwać się z więzów takiej toksycznej miłości. Bo człowiek w swej naturze pragnie być blisko drugiego człowieka, umie i chce poświęcać się dla miłości. Tylko nie zawsze powinien. Bo gdy z drugiej strony zamiast czułych słów sypią się wzgardliwe obelgi, w miejsce miłych komplementów zjadliwe złośliwości, a czułość zastępuje niesłuszny gniew, wtedy trzeba się ratować, trzeba uciekać, zanim jad sączony w serce zupełnie je zatruje.
Gdy to zło się dzieje zazwyczaj szybko zdajemy sobie z niego sprawę. Czujemy ból, żal, poczucie niesprawiedliwości ściska żołądek, a niepokój nie daje spać. Mimo wszystko potrafimy jeszcze łudzić się nadzieją na zwrot akcji. Na to, że zły czar pryśnie. Niestety, w życiu nie ma takiej magii, a zło rodzi zło.
Wyrwać się z tego błędnego koła jest najtrudniejszą rzeczą. Bo jest coś co wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew wszelkim logicznym argumentom trzyma nas w niewoli tego chorego układu. Lęk. Strach. Boimy się. Boimy się straty, to największa ze wszelkich obaw. Boimy się samotności. Boimy się odrzucenia. Boimy się niezrozumienia.
Wszystkie te lęki pętają duszę. Wydają mi się jednak naturalną reakcją. Trudno je pokonać, ale jest pewien sposób by je złagodzić. Jest rodzina, są przyjaciele, którzy wbrew wszystkiemu widzą, czują i rozumieją o wiele więcej niż zbolała dusza może przypuszczać. Są osoby, które dalekie są od oceniania, a pragną pomóc.
Są też dobre wróżki, które potrafią łatać serca i składać roztrzaskane dusze – kryją się za niepokojącym pseudonimem psychologowie. Gdy brak sił by samemu sprostać życiu, swojej zawiłej przeszłości, czy obecnej niezbyt pięknej bajce z nieprawdziwym księciem,/księżniczką… Wówczas taka dobra wróżka naprawdę może zdjąć zły urok i przywrócić jasność umysłu i radość życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz