czwartek, 23 grudnia 2010

Narodowy Fundusz Załamania

Moja frustracja sięga zenitu. Jestem chora. Mam Atopię. Pogorszenie choroby następuje błyskawicznie a jego efekty są długotrwałe. Czuję, że z dnia na dzień jest gorzej. Dzwonię do kliniki dermatologii… I oczywiście słyszę, że w nagłych wypadkach to przyjmują tylko ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu, od 12.00 do 14.00. O tym, by zapisać się jeszcze w grudniu do lekarza mogę zapomnieć.
Więc co? Więc żyłują mnie podatkami, a jak potrzebuję natychmiastowej pomocy, to mam czekać 2 miesiące, aż zamienię się w jeden chodzący strup, a jak już łaskawie jakiś jaśnie pan medyk rzuci na mnie pobieżnie okiem, nie chcąc nawet słyszeć o historii choroby, to w pierwszej kolejności opierdoli mnie, że nie można się doprowadzać do takiego stanu i powinnam przyjść od razu.
Chce mi się wyć, bo jestem wściekła i kompletnie bezsilna wobec tego chorego systemu pseudo służby zdrowia.
Żebym za własną krwawicę nie mogła się leczyć w demokratycznym państwie to jest dopiero chore. Pozostaje mi tylko wylewać żale, bo cóż innego…
Najpierw wizyta u internisty, i prośba o pilne skierowanie na dermatologię, a potem błaganie na dermatologii o przyjęcie przez lekarza, który akurat się trafi i złudna nadzieja, że mi pomorze…

1 komentarz:

nierozważna romantyczka pisze...

To jest nasz kraj właśnie.........Mój wykładowca od Finansów i Bankowości stwierdził, że każdy powinien wpłacać składkę zdrowotną na swoje indywidualne konto do tego przeznaczone i w razie kłopotów zdrowotnych z tychże środków korzystać. A teraz większość ludzi płaci za cotygodniowe wizyty u lekarzy hipochondryków, ludzi, który się przejedli, zjedli muchomora lub po prostu za leczenie pijaków. Trzymaj się Kochana jakoś!!!! Buziak