Tym razem nie o powrocie do domu myślę, a o powrocie do wędrówki, o powrocie do pewnych ludzi, w szczególne miejsca i te na ziemi i te w sercu. Nastał Czas Powrotów.
A na uchem mi świerszcz gra cichuteńko pewną balladę z dzieciństwa...
"Buty całkiem przemoczone
na nic się nie zdadzą komu
Plecak stary, płaszcz dziurawy
czas powrotów, czas powrotów,
czas powrotów, czas powrotów.
Takie tu lasy i takie drzewa
bezdroża, że nie śniło się nikomu
Coś we mnie tańczy, coś we mnie śpiewa
i jeszcze nie chce mi się wracać do domu.
Resztki chleba na kolację
smalec gorzki, przesolony
w mieście mama czeka z plackiem
czas powrotów, czas powrotów,
czas powrotów, czas powrotów."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz