środa, 6 lutego 2013

Obyczajność

Jako rodzina kwalifikujemy się do pewnego powszechnie znanego stereotypu. Mąż, żona, dziecko. Cóż, my już na wstępie łamiemy te ramy, gdyż małżeństwem nie jesteśmy, w każdym razie nie wiążą nas ze sobą węzły ani świeckie ani religijne, a jedynie, albo aż, po prostu miłość, przyjaźń i zwykła chęć bycia razem.
Związki nieformalne nie są jednak w naszych czasach, w naszym pokoleniu czymś niezwykłym. Nasi znajomi częściej wybierają konkubinat lub modne ostatnio szalenie związki partnerskie. Nie mam pojęcia czym się jedno od drugiego różni, wszak idea niewiązania się formalnego jest ta sama... a jednak osobiście uważam, że partner/partnerka ma bardziej pozytywny przekaz niż konkubina/konkubent. Nie wiem czemu, ale konkubinat jest w moim odczuciu jakoś napiętnowany, brzmi w tym słowie jakaś nuta przygany. W każdym razie żyjemy sobie w związku partnerskim i jest nam razem dobrze. Nie negujemy idei, czy instytucji małżeństwa. Ja osobiście bardzo szanuję i podziwiam ludzi, którzy świadomie i szczerze łączą się ze sobą przed Bogiem, czy też zawierają związek cywilny. Za każdą taką parę trzymam mocno kciuki.
Nasz związek za to ewoluował, rozkwitł, umocnił się i stał się czymś naprawdę trwałym i pięknym. Zostaliśmy rodzicami. Jakkolwiek żyjemy inaczej niż standardowa rodzina sprzed pokolenia, czy dwóch, łamiemy niejedno tabu, to nie pragniemy aż takiej rewolucji w życiu naszego maluszka. Dla odmiany postanowiliśmy uszanować wiarę i tradycję w jakiej sami się wychowaliśmy. Zdecydowaliśmy się ochrzcić naszego synka. Zauważyłam przy tej okazji, że sporo par, które znamy, a które również żyją w związkach mniej lub bardziej formalnych (zazwyczaj co najmniej jedno jest po rozwodzie) nie decyduje się na podobny krok. Skoro już żyją nowocześnie i świecko to oddają się temu bez reszty.
My jednak aż takimi ortodoksyjnymi ateistami nie jesteśmy. W naszym przypadku pewne komplikacje w potocznie rozumianej legalizacji związku wynikają z przebytych doświadczeń, a nie świadomego wyboru. Nie zamierzam z tego powodu komplikować życia dziecku. Ufam zresztą, że w swoim czasie uda nam się poukładać także sprawy z przeszłości. Zatem nasza obyczajność, choć może i kulawa, to nie padła jeszcze zupełnie.

Brak komentarzy: