poniedziałek, 25 lutego 2013

Gówniana sprawa

Przyszły roztopy i na warszawskich chodnikach ukazał się w pełni ogrom ludzkiego chamstwa i głupoty. Miasto tonie w gównie. W psim gównie. Niestety zdecydowana większość psich wielbicieli nie dorosła to tego by się odpowiednio zajmować podopiecznymi i nie sprząta po nich. W efekcie wszędzie dookoła mamy jedno wielkie gówno. Szczególnie jest to przykre dla rodziców małych dzieci i osób niepełnosprawnych, gdyż manewrowanie wózkiem, czy to dziecięcym, czy inwalidzkim między psimi minami jest bardzo czasochłonne. Czasami też nic nie daje, gdyż wystarczy, że na chwilę skupimy uwagę na ominięciu dziury, innego pieszego, czy po prostu patrzymy przed siebie i już - koła uwalane w psich ekskrementach. Po powrocie do domu trzeba je całe szorować, a potem dezynfekować miskę/wannę i ręce, bo cholera wie jakie świństwa w tych minach z kału siedzą. I to piszę ja - matka, a co dopiero inwalida, który ma tą psią kupę na rękach!!! Ludzie zacznijcie sprzątać po swoich kochanych czworonogach, bo możecie niebawem sami taplać się w gównie. Przecież to jest gigantyczne ZAGROŻENIE EPIDEMIOLOGICZNE!!! Ciekawe co by w laboratorium wyszło jakby zbadano kola wózka po godzinnym spacerze po osiedlowych uliczkach. Miasto nic z tym nie robi, zróbmy wiec my, ludzie. Zwracajmy uwagę, róbmy zdjęcia i filmy psiarzom co nie sprzątają po swoich zwierzakach i wysyłajmy gdzie się da. Macie inne pomysły jak z tym walczyć?

Brak komentarzy: