poniedziałek, 21 maja 2012

Brzuszek towarzyski.


Wiele razy słyszałam i czytałam o tym, że kobiety w ciąży czują się odcięte od świata. Rosnący brzuszek staje się powodem alienacji, znajomi się od nich odsuwają, nie są tak aktywne zawodowo i towarzysko jak przed ciążą. Bywa, że przyszłe mamy stają się monotematyczne i poza melństwem które noszą w sobie nie interesuje ich żaden inny temat. Czasami jest to spowodowane komplikacjami zdrowotnymi, które przykuwają mamę do łóżka, czy nawet zamykają w szpitalu. Wówczas faktycznie musi być ciężko zachować optymizm i chęć do spotkań z rodziną, czy znajomymi. Nieco mnie te ponure wizje martwiły, gdyż towarzyskie ze mnie zwierze. Smuciło mnie możliwe odcięcie od trybu życia do jakiego przywykłam. Szczęście mi jednak sprzyja (odpukać w niemalowane).
Zdrówko całe szczęście dopisuje, wyniki badań są dobre, nie męczą mnie typowe ciążowe objawy i dzięki temu mogę pozostać sobą. Owszem w pierwszym trymestrze chodziłam spać po dobranocce i nawet z eR się poskarżył, że nie ma kiedy ze mną porozmawiać, bo jak wróci z pracy i się ogarnie, to ja się tylko przytulam i zasypiam… Całe szczęście śpiączka nie trwała długo. Nawet w jej trakcie miałam nie jeden wieczór aktywny. Moje najbliższe otoczenie ciepło przyjęło wiadomość o dziecku i poza odrobię większą troską traktują mnie jak dotąd.
Owszem spotkania towarzyskie zmieniły nieco charakter, ale za to również jestem wdzięczna przyjaciołom. To, że w pubie zamawiamy stolik dla nie palących, że zamiast na pogadanki przy winie umawiamy się na kawkę, czy w końcu to, że poza zainteresowaniem moim stanem, interesujemy się też sprawami każdego kto chce się nimi dzielić, to jest bardzo budujące.  Mój brzuszek, choć dla mnie jest bardzo ważny, nie przesłania mi świata. Po prostu stał się jego częścią. Teraz, gdy mam więcej energii i siły, w końcu to już 2 trymestr jeszcze chętniej spędzam czas w gronie rodziny i znajomych. Wiem, że gdy pojawi się maleństwo nie będzie już na to czasu, w każdym razie nie w takim wymiarze, zatem cieszę się chwilą.
Życie zawodowe jak na razie nie ucierpiało z powodu mojej ciąży. Mam nadzieję, że utrzymam taki stan i będę mogła pracować jeszcze przez kilka miesięcy. Cieszę się szczególnie tym, że mój brzuszek został ciepło przyjęty również w tym gronie.
Dodatkowo cieszę się drobnymi uprzejmościami na co dzień, tym, że ustąpiono mi miejsca w metrze, zabawną książką o „hodowaniu potwora”podarowaną przez kumpelę, czy pożyczonymi ciuszkami w większym rozmiarze.
Jestem szczęśliwa i mój brzuszek też!
Dziękuję kochane ciocie i kochani wujkowie!


Zmiana perspektywy :)

Brak komentarzy: