czwartek, 24 maja 2012

Brzuchem do góry.

Kocham spać. Zawsze byłam nocnym markiem i lubiłam pospać sobie do południa. Brzuszek jednak wszystko zmienił. Pewnie to taka cudowna metoda Matki Natury do przestawienia mnie na inne, macierzyńskie, tory. Powoli przestawiam się na całodobową gotowość do opieki nad maluszkiem. Tak myślę. No bo od kiedy jestem w ciąży zrywam się o poranku. Najpierw było to spowodowane pęcherzem, ale potem jakoś tak zostało i budzę się o wiele wcześniej niż kiedykolwiek. Choć nie łapie już popołudniowa senność i jestem w stanie funkcjonować do późna, to ze spaniem niestety mam kłopot.
Brzuszek zmienia nie tylko sylwetkę, ale też nawyki i przyzwyczajenia. Nie mogę już spać na brzuchu, tak jak zawsze lubiłam. I nie chodzi tu o obawy, że zgniotę maluszka, bynajmniej, bo wiem, że jest bezpieczny. Po prostu mi nie wygodnie. Plecy zaczęły mi się dawać we znaki, a spanie na boku, owszem jest u mnie normalne, ale ile można? I tak kolejny raz wylądowałam brzuchem do góry :) Wiem, że nie jest to najlepsze dla kręgosłupa, ale puki brzuszek nie jest jeszcze wielki, to jest to bardzo wygodna opcja.
Tak więc relaksujemy się z brzuchem do góry! Szkoda tylko, że nie można pospać na zapas (i dłużej).

Maleństwo 

Brak komentarzy: