Wiosna mi niemal w tym roku umknęła. W wyniku zdrowotnych perturbacji, podwójnej hospitalizacji, zwolnień i tym podobnych atrakcji zupełnie oderwałam się od świata zewnętrznego. Teraz, gdy wszystko powolutku się uspakaja, aż boję się zapeszyć… otwieram oczy i widzę zieleń!
Uwielbiam maj, kocham zapach bzów, kasztanów, świeżej trawy. Zupełnie niespodziewanie trafiłam z krainy do krainy życia!
Czuję teraz tą wiosnę każdą cząstką siebie, każdym oddechem ją chłonę, każdym spojrzeniem się nią sycę, każdym krokiem zbliżam się do niej.
Budzi się świat, budzę się ja. I bzy, moje piękne, pachnące, magiczna bzy!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz