czwartek, 13 stycznia 2011

Tupot kocich łap

Pusto mi w domu. Z powodu mojego zdrówka Kotołak Mechaty Mój wyprowadził się na jakiś czas do mojej Mamy i w efekcie dom stał się w dziwny sposób pusty… Gdyby nie R., to snułabym się jak rasowy zombie i obijałabym się o ściany… Nigdy bym nie podejrzewała, że Kotołak zajmuje aż tyle miejsca nie tylko w moim sercu, ale i wszędzie wokół, w każdym pomieszczeniu, w każdym kącie domu. Tak długo żyjemy razem, że w krew mi weszło poruszanie się w swoistej harmonii z kotem, tak by mu nie zrobić krzywdy, nie nadepnąć, nie przyciąć drzwiami, nie czy zamknąć w szafie. Stworzyłam z nim cała masę codziennych rytuałów i teraz brakuje mi go nawet podczas mycia zębów. Całe szczęście wszystko powolutku (strasznie powolutku, ale jednak, więc uparcie staram się być optymistką) się poprawia. Mam nadzieję, że Kotołak nie obraził się na mnie śmiertelnie za te przymusowe wczasy. Ciekawa jestem co zobaczę w tych oliwkowych ślepiach jak go odwiedzę. Mam nadzieję, choć małą iskierkę radości. Moja Mamcia bardzo przejęła się rolą tymczasowej Kociej Pani. Codziennie opowiada mi co Loki porabiał, co jadł, pił, gdzie spał i widzę, że towarzystwo zwierzaka sprawia jej sporo frajdy, a kot powoli się aklimatyzuje. Martwi mnie tylko, że w swojej trosce o zwierzaka może mi go ciut podtuczyć, a tego to już by było za wiele nawet jak na tą kulę futra.
Tęsknię za moim mechatym stworem, za włażeniem mi na plecy w nocy, za charakterystycznym mraukaniem (coś między pomrukiwaniem, a miauczeniem klasycznym), za delikatnym futerkiem ocierającym się o nogi, za „strzelaniem z dyńki”, za bezkresną zielenią mądrych ślepi i za tupotem kocich łap… Bardzo!!!


4 komentarze:

rysunkowa pisze...

Bardzo dobrze Cię rozumiem.Ja mam dwa kocury w domu i moja pierwsza myśl kiedy objawiono mi że mam AZS była : "mogę być na wszystko uczulona tylko nie na koty"!

Bez moich wariatów zycie było by strasznie smutne.Mam nadzieje że kotołak wróci szybko do Ciebie.

Miss Admiral pisze...

Dziękuję Rysunkowa! Kotołaka odwiedzam, tulę i zmian z tego powodu nie ma... Fakt mniej mam futra w domu, ale i tak lepiej z kotem niż bez.
Jak wyszły testy na sierść?Pozdrawiam serdecznie!

rysunkowa pisze...

No własnie nie wyszły- boję się robić.Teraz akurat od 2 tygodni mam spokloj ze skórą więc co ja się będę denerwować?

Zresztą tak sobie myślę że mam koty od 10 lat więc zapewne zdołałam się odczulić.Tak to sobie tłumaczę :)

Oto moje koty: Biały to Irek a bioało-czarny to Felek.

http://rysunek.deviantart.com/gallery/5131421

Miss Admiral pisze...

Rysunkowa - piękne są! Też kiedyś taką krówkę łaciatą miałam, ale Irek jest po prostu magiczny :) Pozdrowenia - u mnie poprawa, a kotołaka odwiedzam regularnie.