piątek, 13 listopada 2009

Żywy Matrix

Tak raptem... Czystym zrządzeniem losu... Przydatkiem... A może z woli Przeznaczenia? W milionach możliwości, niezliczonej ilości opcji, w nieskończoności sieci, w Matrixie, wpadasz na kogoś. Na osobę. Na człowieka. Kolizja powoduje dalsze konsekwencje. Zaczynasz się z nim komunikować. Zaczynasz rozmawiać. Z pełnego oficjalnej rezerwy i bezpieczeństwa tonu wpadasz w rytm słów. Odkrywasz pasję, wspólne wzorce, ten sam kod myślenia... Coraz łatwiej jest wspólnie stąpać po krętych ścieżkach sieci. Samotne istnienie, zgrane z Twoją duszą nawołuje, czeka, wykazuje drogę. Pośród niezliczonej liczby elektronicznych impulsów między martwymi kablami, a żywymi synapsami rodzi się więź. I nie jesteś sam. Matrix Rewolucje...

2 komentarze:

Unknown pisze...

A potem placzesz w poduszke i zastanawiasz sie, co znowu zrobilas zle.

Miss Admiral pisze...

Nie zwykłam płakać z takich powodów kochanie. Fascynuje mnie jednak samotność w sieci, tak dosłowna.