Zatopiona w ciepłym mroku
Z cieniem swym pod rękę
Delikatnie zwalniam kroku
Ciesząc się bezdzwiękiem
Gwiazdy lśnią w asfaltu lustrze
Ulice bezkresne, puste
Samotność w zaułku czeka
Zatem mijam ją z daleka
Sączy się przez palce czas
Idę jak przez mękę
Nie umiem odnaleźć nas
Jednak się nie zlęknę
Ufam, że jesteś o krok
Rozproszysz fałszywy mrok
Idąc odważnie, bez trwogi
Spotkamy się w połowie drogi
Obudzimy się przed brzaskiem
Lekko w siebie zaplątani
Ciesząc oczy słońca blaskiem
Nie będziemy nigdy sami
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz