Naszły mnie ostatnio refleksje natury
egzystencjalnej. Jako, że u kilku osób jakie znam lepiej lub gorzej nastały w
życiu spore zmiany. Mimo iż każda z tych historii jest inna to wbrew pozorom
wiele je łączy. Mianowicie czas, a dokładniej czas i jego znaczenie w życiu
ludzi po 30 roku życia.
Moje pokolenie i jego okolice jest życiowo niepookładane. Wielu znajomych nie odnalazło się we wcześniejszych związkach, wielu chciało się wyszaleć, bawić się i mieć swój czas i swoją młodość, ale co za tym idzie (czasem niezawinienie, a czasem na własne życzenie) zmarnowali szmat czasu. Niestety media bombardują nas bajkami o życiu szczęśliwych singli, o szalonych bożyszczach typu "Piotruś Pan" i ich damskimi odpowiednikami "Princess Pan". Wiedzieliście, że pojawiło się takie określenie? Na kobiety, które nie chcą dorosnąć? Nawet w "Nwesweeku" znalazłam artykuł na ten temat i w definicja "Princess Pan" dotyczy "dorosłych pań, które wciąż zachowują się jak młode osoby. Mimo swojego wieku w szafie mają młodzieżowe ubrania, na dodatek w podobny sposób spędzą swój czas wolny. Zamiast z rodziną, wychowując dzieci, spędzają go w towarzystwie innych wiecznych dziewczynek robiąc to, na co mają ochotę.". Oj znam parę kobiet, które być może nieumyślnie wpadły w tą pułapkę młodości. Skutki bywają bolesne, bo czas niestety płynie, także w bajkowych krainach...
Teraz wiele z tych osób otwiera oczy i z przerażeniem odkrywa, że właśnie mija czas na to by się ustatkować, że już najwyższa pora, już niemal jest za późno... Zaczyna się lekka panika, bo nikt kto jest normalny i zdrowy na umyśle nie chce żyć w samotności.
Moje pokolenie i jego okolice jest życiowo niepookładane. Wielu znajomych nie odnalazło się we wcześniejszych związkach, wielu chciało się wyszaleć, bawić się i mieć swój czas i swoją młodość, ale co za tym idzie (czasem niezawinienie, a czasem na własne życzenie) zmarnowali szmat czasu. Niestety media bombardują nas bajkami o życiu szczęśliwych singli, o szalonych bożyszczach typu "Piotruś Pan" i ich damskimi odpowiednikami "Princess Pan". Wiedzieliście, że pojawiło się takie określenie? Na kobiety, które nie chcą dorosnąć? Nawet w "Nwesweeku" znalazłam artykuł na ten temat i w definicja "Princess Pan" dotyczy "dorosłych pań, które wciąż zachowują się jak młode osoby. Mimo swojego wieku w szafie mają młodzieżowe ubrania, na dodatek w podobny sposób spędzą swój czas wolny. Zamiast z rodziną, wychowując dzieci, spędzają go w towarzystwie innych wiecznych dziewczynek robiąc to, na co mają ochotę.". Oj znam parę kobiet, które być może nieumyślnie wpadły w tą pułapkę młodości. Skutki bywają bolesne, bo czas niestety płynie, także w bajkowych krainach...
Teraz wiele z tych osób otwiera oczy i z przerażeniem odkrywa, że właśnie mija czas na to by się ustatkować, że już najwyższa pora, już niemal jest za późno... Zaczyna się lekka panika, bo nikt kto jest normalny i zdrowy na umyśle nie chce żyć w samotności.
Problem mają zwłaszcza kobiety, bo jakoś tak się
składa, że facet zawsze sobie przygrucha gołąbeczkę, zaś gołąbeczka po
trzydziestce musi mocno zrewidować swoje kryteria w stosunku do panów. Przede
wszystkim musi sama wiedzieć czego chce. Jeśli rodziny, dzieci, stabilizacji,
to musi się uwijać, wszak matka natura nie da nam już zbyt wiele czasu... Jeśli
szuka jedynie stałego partnera, to także musi mieć jasno sprecyzowane jakiego.
Ciężko znaleźć inteligentnego, wyględnego, wolnego i ustawionego faceta koło
trzydziechy. Tacy zazwyczaj właśnie wiją gniazdka z partnerkami dwadzieścia
plus. Z kolei wiązanie się z człowieczkiem z przeszłością, no umówimy się, w
wieku trzydziestu paru lat to każdy już jakąś przeszłość ma, a i nie rzadko
pamiątki po niej, chociażby w postaci ex małżonka, wymaga kompromisów.
Zwłaszcza, gdy jedna ze stron lub obydwie mają dzieci z poprzednich związków.
Wszystko to jest szalenie skomplikowane i obawiam się, że jedyną receptą na
szczęście jest w takiej sytuacji dyplomacja. Jeśli dwie strony chcą się ułożyć
i budować razem przyszłość, to muszą coś poświęcić w imię miłości.
Nie piszę tego tekstu by krytykować moje znajome. Po prostu uświadomiłam sobie skalę tego zjawiska w moim środowisku i z lekka mnie to przestraszyło. Tym bardziej, że każda z osób, o których myślę jest naprawdę wartościowa, zadbana, pełna radości życia i otwarta na nowe znajomości. Wiem, że w wielu przypadkach nie miały wpływu na to, że znalazły się w takiej sytuacji. Teraz jednak zaczynają od nowa. Właśnie jako kobiety trzydzieści plus. Ciężko jest znaleźć to szczęście. Ciężko na nowo układać sobie życie. Trzymam mocno kciuki za każdą z moich kobietek, wierzę, że dadzą radę.
Ja muszę przyznać uczciwie, że miałam cholernie dużo szczęścia, że odnalazłam się z eR we właściwym czasie. Naprawdę doceniam bardzo to co razem budujemy. Dziękuję Ci kochany. Wiem, że nie łatwa ze mnie partnerka. Z Ciebie też niezłe ziółko. To żeśmy się dobrali. Każdemu tego życzę.
Nie piszę tego tekstu by krytykować moje znajome. Po prostu uświadomiłam sobie skalę tego zjawiska w moim środowisku i z lekka mnie to przestraszyło. Tym bardziej, że każda z osób, o których myślę jest naprawdę wartościowa, zadbana, pełna radości życia i otwarta na nowe znajomości. Wiem, że w wielu przypadkach nie miały wpływu na to, że znalazły się w takiej sytuacji. Teraz jednak zaczynają od nowa. Właśnie jako kobiety trzydzieści plus. Ciężko jest znaleźć to szczęście. Ciężko na nowo układać sobie życie. Trzymam mocno kciuki za każdą z moich kobietek, wierzę, że dadzą radę.
Ja muszę przyznać uczciwie, że miałam cholernie dużo szczęścia, że odnalazłam się z eR we właściwym czasie. Naprawdę doceniam bardzo to co razem budujemy. Dziękuję Ci kochany. Wiem, że nie łatwa ze mnie partnerka. Z Ciebie też niezłe ziółko. To żeśmy się dobrali. Każdemu tego życzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz